Aktualności

Mazurki Dwa, fot Magdalena Misiura

Love Sove

U sów, podobnie jak u typowych ptaków drapieżnych, samice są większe od samców. W niektórych przypadkach nawet o 40%! Wbrew pozorom, sowy nie są tutaj wyjątkiem od reguły. Przeciwnie: statystycznie rzecz biorąc, większe samice w świecie zwierząt są w zdecydowanej przewadze.

Z całą pewnością, z punktu widzenia sów (również płci męskiej), to się opłaca. Większa samica zniesie więcej jaj i wyprodukuje więcej ciepła potrzebnego do ich inkubacji, którą zwykle tylko ona się zajmuje. Lepiej też zniesie ewentualny post, gdy partner zawiedzie z dostarczaniem pożywienia. Ona też będzie na pierwszej linii frontu, gdy trzeba będzie bronić gniazda i młodych przed intruzami i drapieżnikami.
 
Mniejszy samiec będzie w tym czasie polować i dostarczać pokarm dla całej rodziny. (Ona ruszy na polowanie dopiero, gdy młode same będą miały szanse obronić się przed wrogiem.) Mniejsze rozmiary samca często oznaczają też większą zwrotność i możliwość dotarcia do miejsc, które są niedostępne dla dużej samicy. Różnica wielkości powoduje też, że obydwa ptaki w tym samym rewirze łowią różne ofiary. Razem mają wiec dostęp do szerszego asortymentu. Z drugiej strony unikają bezpośredniej konkurencji ze sobą. No chyba, że mówimy o tzw. specjalistach żywieniowych, gdzie różnica w wielkości nie będzie miała znaczenia, bo ptaki, bez względu na płeć, żywią się tylko jednym typem zdobyczy.
 
Puszczyk, fot. Cezary Korkosz 

On, ona i ziemia
Pary dobierają się na całe życie lub przynajmniej na jeden sezon - tak jak u wielu mniejszych gatunków. Na początku każdego sezonu lęgowego (bez względu na długość stażu), para spędza ze sobą bardzo dużo czasu. Ptaki siedzą obok siebie, czule się iskają i pohukują, a to znowu stroszą pióra, potrząsają głowami i skrzydłami. Niektóre sowy wykonują akrobatyczne loty godowe – niestety widoczne tylko dla nich oraz ich kuzynów. Najczęściej całe te popisy można oglądać tylko w świetle księżyca.
 
Wszystkie sowy w okresie godowym bardzo dużo się odzywają. Ale uwaga – ptaki śpiewające to nie są! Bez względu jednak na to, jak upiorna jest ich pieśń, w okresie godowym spełnia ona tę samą funkcję, co u ptaków z lepszym głosem: Sowy obwieszczają światu swój związek. I, być może przede wszystkim, prawo do posiadania rewiru, którego z wielką determinacją będą broniły przed wszelkim zagrożeniem lub konkurencją. Bez względu na wielkość tego zagrożenia oraz jego przynależność gatunkową. Legendarna agresja terytorialnych sów nasilać się będzie przy gnieździe, wraz z pojawieniem się jaj. Gdy pojawią się młode – będzie jeszcze większa.
 
Ów rewir jest domeną samca. Kiedy to tylko możliwe, ptaki utrzymują go cały czas. Dobre ziemie będą zajmowane całymi latami, przez kolejne pokolenia. Również sowy migrujące będą się starały powrócić na swoje terytoria. Bez rewiru samce nie mają szansy na znalezienie lub utrzymanie partnerki.
 
Zanim więc para sów rozpocznie głośne duety godowe, on od jakiegoś już czasu nawoływał z rogatek swojego terytorium. To jak pieśń o wojnie i pokoju, którą ptaki adresują odpowiednio do potencjalnych konkurentów oraz przyszłych lub stałych partnerek. I chociaż głosy różnych sów robią na wszystkich duże wrażenie, to najczęściej są to stosunkowo proste dźwięki. (W każdym razie dla naszego ucha.) Chodzi o to, aby niosły się możliwie daleko i skutecznie odbijały się od wszelkich przeszkód. Takich jak na przykład gąszcz leśnych pni i konarów. Proste dźwięki lepiej sprawdzają się w tego typu warunkach, niż skomplikowane arie. Z reguły im większa sowa (gatunek), tym głośniejsze pohukiwania, które dalej niosą się po odpowiednio większym terytorium. Ptaki nie tylko rozpoznają po głosie swoich sąsiadów, ale też dowiadują się o ich kondycji, wigorze, a nawet intencjach.
 
Tymi pozornie prostymi okrzykami niektóre nasze sowy każdego roku otwierają nowy sezon godowy. Gdy w grudniu, za naszymi oknami śnieg i mróz, w głowach męskiej części Puszczyków i Puchaczy rozpoczyna się hormonalny maj! Zaczynają śpiewać. Chcą w ten sposób wprawić swoje wybranki w odpowiedni (reprodukcyjny) nastrój. Przeważnie działa: one w końcu też zaczynają podśpiewywać, a po kilku tygodniach w gnieździe pojawia się pierwsze jajo…
 



Puchacz, fot. Mateusz Matysiak

Wierny jak Sowa
Samce muszą też udowodnić (lub przypomnieć) swoim wybrankom, że są dobrym materiałem na partnera i ojca, który zadba o swoją samicę i przyszłe potomstwo. Przynoszą więc praktyczne prezenty – mysz lub inną zdobycz. Zwykle działa to jak gra wstępna, bo zaraz po kolacji dochodzi do zbliżenia. Sowy, takie jak Płomykówki na przykład, kochają się setki razy w ciągu kilkumiesięcznego sezonu godowego. Zwykle kilka – kilkanaście razy dziennie. Robią to też, gdy w gnieździe dawno są już pisklęta. Czasami nawet gdy już je opuszczą. Z całą pewnością nie ma to nic wspólnego z instynktowną potrzebą reprodukcji. Wynika raczej z pragnienia podtrzymaniem więzi.
 
Sowy należą też do najwierniejszych wśród ptaków. Jak do tej pory „skoki na bok” zaobserwowano zaledwie u 2 gatunków! Tym samym częstych zbliżeń nie sposób też tłumaczyć tzw. zjawiskiem konkurencji plemników. (Samiec dąży do częstych kopulacji, aby w ten sposób zwiększyć prawdopodobieństwo, że to on będzie ojcem przyszłych dzieci. Może się sprawdzić u partnerek skłonnych do rozwiązłości…)  
 
Sowy mają też jeden z najniższych (najniższy?) wśród ptaków współczynnik hybrydyzacji – 1% (Krzyżowanie się spokrewnionych ze sobą gatunków. Najwyższy jest wśród kaczkowatych – 40% i kuraków 20%. Następne w rankingu są wróblaki i kolibry.)

Feedersi
Dokarmianie samic, to jednak dużo poważniejsza sprawa, niż tylko oparta na zwłokach gra wstępna. (Zresztą, czy Tynie chodzisz na romantyczne randki do restauracji, gdzie serwują Wam martwe zwierzęta?) Regularne dostawy żywności zapewniane przez partnera, pomagają samicy przygotować się do energetycznie bardzo wymagającego okresu, jakim jest produkcja i składanie jaj, ich wysiadywanie – i dalej opieka nad pisklętami. Samica, która dobrze wybrała, nie musi już tracić czasu na polowanie. Jej zaradny towarzysz zapewni jej tyle jedzenia, ile będzie potrzebować – a nawet więcej! Przy gnieździe może się więc znajdować stos martwych gryzoni, których podaż przewyższyła popyt. Makabryczne sceny w tłuste lata, tj. lata z wielkim urodzajem myszy lub innych gryzoni, mogą się utrzymywać całymi tygodniami. Również, gdy w gnieździe są już pisklęta.
Turpistyczną estetykę takiego widoku dopełniają same sowięta, które mają szansę wygrać każdy konkurs na najbrzydszą istotę na świecie!
Ale tylko do czasu...

Więcej o miłości sów podczas nadchodzącej NOCY SÓW 2019! 
 

Autor: Jacek Karczewski, Ptaki Polskie

Źródło: www.nocsow.pl

Powiązane artykuły

Pogoda dla Puchaczy. Zima

Pogoda dla Puchaczy. Zima

26 listopad 2018

Ptaki Polskie są patronem drugiej części "Pogody dla Puchaczy". Książka trafi do księgarni 27 listopada!

WIĘCEJ >
Zostań Wolontariuszem lub Wolontariuszką Ptaków Polskich!

Zostań Wolontariuszem lub Wolontariuszką Ptaków Polskich!

21 listopad 2018

Bycie Wolontariuszem to twórcze poświęcenie swojego czasu, wiedzy i energii. Potrzebujemy tego również w codziennej pracy naszego stowarzyszenia.

WIĘCEJ >
Jak luty nastaje...

Jak luty nastaje...

08 luty 2019

Dawniej powiadano: „Jak luty nastaje, śnieg jeszcze nie taje”. Z założenia jest to miesiąc mroźny, w praktyce różnie to bywa. Dlatego zabiegi pielęgnacyjne w ogrodzie powinno się uzależnić od aktualnego przebiegu pogody. Poza pracą nad zielenią, nie można zapominać także o ogrodowych mieszkańcach i gościach. Pod tym względem „dzieje się” w ogrodzie.

WIĘCEJ >