Drzewa

Co dają nam drzewa? (i dlaczego to ignorujemy...)

Gdyby nie drzewa i krzewy, nie moglibyśmy oddychać. Dosłownie. Ich liście wychwytują z powietrza zabójczy dla nas dwutlenek węgla – specjalność naszej cywilizacji - i przerabiają go na tlen. Kiedy podróżuję po Polsce, co zdarza mi się często, zastanawiam się, czy ktoś jeszcze o tym pamięta? A produkcja tlenu, to dopiero początek długiej listy usług ekosystemowych, jakie zapewniają nam drzewa i krzewy. Inne rośliny też, ale nie w takiej skali.

  • Jeden metr kwadratowy powierzchni liści drzew i krzewów wytwarza w okresie wegetacyjnym od pół do ponad kilograma czystego tlenu.
  • Najwięcej produkują go: buk pospolity, klon, akacja (robinia akacjowa) – po 1,1 kg, wierzba krucha i dąb – po 0,8kg oraz jesion i lipa – po 0,7kg.
  • Wysokie na 10 metrów, czyli średnio duże drzewo produkuje 118kg tlenu rocznie, podczas gdy każdy z nas zużywa około 176kg. Oczywiście im większe drzewo, tym więcej dóbr nam zapewnia. Pod warunkiem oczywiście, że jeszcze jest drzewem, a nie jego umierającą karykaturą, co w praktyce oznacza, że obcięliśmy mu konary i gałęzie oraz pozbawiliśmy je liści.
  • Jeden 100-letni i nieokaleczony buk wytwarza w ciągu godziny 1200 litrów tlenu. Mniej więcej tyle, co 1700 dziesięcioletnich buków.
  • Jeden hektar lasu oczyszcza w ciągu roku 16 milionów metrów sześciennych powietrza i asymiluje 3600kg dwutlenku węgla. Tymczasem duży samolot na trasie z Europy do Ameryki emituje 4000kg tego trującego gazu - podobnie jak auta poruszające się w dużym mieście. 
Zastanawialiście się kiedyś dlaczego w lesie oddycha się tak dobrze albo dlaczego wracamy ze spaceru w lesie spokojniejsi i bardziej wypoczęci?... Teraz już wiecie. To tlen, którego dzięki drzewom jest w lesie więcej niż gdziekolwiek indziej, a który w szpitalach podawany jest dla ratowania życia lub odtrucia organizmu, a w ośrodkach SPA w zabiegach regeneracji i odmładzania. Ziemskie lasy produkują rocznie około 26 miliardów ton tlenu, zaspokajając co najmniej połowę zapotrzebowania wszystkich ludzi i zwierząt.

Czytaj też:
Tętniące życiem aleje - ptaki / ssaki / owady

Miotły do zamiatania powietrza

Być może nie raz uderzyła was zmiana jakości powietrza, gdy z lasu lub parku wychodzicie na ruchliwą ulicę albo zabudowaną przestrzeń pozbawioną prawdziwej zieleni (dojrzałych drzew i zakrzewień)… Otóż tlen, to nie jedyna usługa, którą zapewniają nam drzewa i krzewy. Ich liście, gałęzie, konary, a także pnie i żłobiona, chropowata kora oraz mchy i porosty na niej - wszystko to razem działa jak wielkie miotły do zamiatania powietrza. Nie wierzycie? To przyjrzyjcie się pniom, liściom, gałęziom, korze na drzewach i krzewach przy choćby średnio ruchliwej drodze. Przejedźcie po nich palcem, albo białą chusteczką. Możecie przeprowadzić mały eksperyment i zostawić ją tam na dzień, tydzień lub miesiąc. Maź, którą widzicie na swoich palcach lub na chusteczce, to, oprócz dwutlenku węgla, dwutlenek siarki, wysoce toksyczne metale ciężkie, takie jak ołów, kadm, miedź i cynk, sadze  samochodowe, mikrocząsteczki ogumienia uwalniane w wyniku ścierania opon na asfalcie i dużo, dużo więcej…

Wszystko to byłoby na naszych meblach i kanapkach, na naszej skórze, we włosach, w uszach, w płucach, w żołądku, w mózgu, we krwi… Byłoby, gdyby po drodze nie wyłapały tego drzewa i krzewy. Jak dużo jest w powietrzu roznoszonych przez wiatr, trujących zawiesin, które urzędnicy nazywają pyłami dyspersyjnymi?... (Brzmi tak obco, że nie będziemy o tym ani mówić, ani nawet myśleć). Chyba dużo, bo na jednym hektarze zadrzewień i zakrzaczeń w ciągu roku odkłada się od kilkunastu do kilkudziesięciu ton. (Obliczono, że na przykład w Chicago drzewa miejskie usuwają rocznie z powietrza blisko 6 tysięcy ton przemysłowego brudu, a wartość ich usług ocenia się na 10 milionów dolarów). Posadzony wzdłuż ulicy rząd świerków pochłania 70% zanieczyszczeń które się od niej niosą. Co się dzieje, kiedy likwidujemy przydrożne aleje i wycinamy drzewa z miast oraz coraz bardziej ruchliwych wsi. To samo, co stanie się w naszych domach, gdy przestaniemy je odkurzać i zamiatać. Co się stanie, gdy piękne, zdrowe korony zamienimy w szpetne słupy nazywając to pielęgnacją?... To tak jakbyśmy próbowali zamieść podwórko samym tylko trzonkiem od miotły. 

Im więcej lasów i drzew będziemy wycinać, tym trudniej będzie się nam oddychać i tym częściej będziemy zapadać m.in. na choroby układu oddechowego i krążenia, w tym nowotwory. Właśnie udowodniono że słynny koronawirus covid 19 szybciej się roznosi i jest bardziej zjadliwy w rejonach z bardziej zanieczyszczonym powietrzem, takich jak Śląsk, czy duże, ruchliwe miasta. 

Cień z nawilżaczem

To że w czasie upałów wszyscy poszukujemy cienia jest oczywiste, ale dlaczego cień lasu lub zadrzewionego ogrodu jest lepszy od cienia budynku czy parasola z piwem?...

Zbawcze działanie drzew w czasie upału łatwo odczuć, gdy z odsłoniętej drogi wjeżdżamy autem w zacienioną aleję. Dotyczy to tak samo tych, co podróżują w samochodach z klimatyzacją, jak i bez. Chodzi o to, że drzewa i krzewy uwalniają do powietrza parę wodną. Jedno kilkudziesięcioletnie drzewo (buk, dąb, jesion, lipa), w ciągu sezonu wegetacyjnego pobiera, przechowuje i oddaje do atmosfery kilkaset litrów wody. Woda ta w końcu wróci do nas w postaci deszczu, ale zanim to się stanie nie tylko ochłodzi, ale i nawilży rozgrzane powietrze. Co więcej już sam jej obieg w drzewie wymaga sporych nakładów energii, co wydatnie obniża temperaturę otoczenia! (Woda zasysana jest z gleby korzeniami, transportowana w górę pniem i rozprowadzana dalej przez konary i gałęzie do liści, skąd wyparowuje). To dlatego drzewa, a szczególnie skupiska drzewa, tak dobrze schładzają tzw. miejskie, a u nas coraz częściej też wiejskie wyspy ciepła. Te powstają, bo wielkie powierzchnie betonu, metalu, szkła i  asfaltu nagrzewają się w czasie upałów, nie dając wytchnienia nawet w nocy, bo wtedy oddają ciepło, które pobrały od słońca. Nic dziwnego, że różnica temperatur między betonowymi centrami miast i dużych, pozbawionych zieleni wsi, a miejskimi parkami, zielonymi dzielnicami i tradycyjnymi, pełnymi drzew wsiami może przekraczać 10 stopni. To nie wszystko! Na zacienionych drogach i parkingach nieporównywalnie mniejsze jest parowanie paliwa z samochodowych baków , a także wszelkich smarów i olejów, z których ulatniają się silnie trujące gazy aromatyczne.

Drzewa i krzewy działają też w drugą stronę. Absorbując nadwyżki ciepła, powoli oddają je przy nagłych spadkach, chroniąc nas tym samym przed dużymi skokami temperatur. Robią za wiatrołapy i świetnie osłaniają przed mrozem, podnosząc zimową temperaturę nawet o kilka stopni. Efekt jest taki, że rachunki za ogrzewanie i klimatyzację w domach otoczonych drzewami są dużo niższe. 

Basen z wodą na gorsze czasy

Obraz Picography z Pixabay Drzewa i krzewy działają jak żywe zbiorniki retencyjne, dlatego ich masowe usuwanie, jak ma to ostatnio miejsce w Polsce, zawsze prowadzi do trwałej suszy, a w najgorszym przypadku do pustynnienia. Otóż drzewa i krzewy pochłaniają nadmiar wody w okresach deszczowych i uwalniają ją w czasie suszy (wyparowana przez nie woda powraca w postaci opadów i obieg się zamyka). Woda wypełnia drzewa nie tylko od środka… (Nie wierzycie?! - To dlaczego nie palicie surowym drzewem?) Woda zatrzymuje się też w ich koronach – gałęziach, na korze i na liściach, wreszcie wsiąka w ziemię pod drzewami, a ta przeplatana korzeniami jest dużo bardziej chłonna. Dodatkowo opadające liście chronią ziemię przed szybkim parowaniem i wysychaniem, a zimą przed mrozem. Oczywiście rozkładające się liście nawożą glebę i jednocześnie same tworzą jej kolejne warstwy. Z kolei wiążące ją korzenie zabezpieczają ziemię (i nas) przed erozją i osuwiskami.  (fot. Picography z Pixabay)

Zadrzewienia nie zawsze w pełni zabezpieczą nas przed zalaniem, ale na pewno złagodzą skutki nawałnic. Nie przez przypadek, gdy złapał nas deszcz, biegliśmy kiedyś pod drzewo. Pod drzewem siadaliśmy też żeby odpocząć, może coś zjeść, albo schować się przed upałem. Dzisiaj byłoby to trudne, bo wycięliśmy już niemal wszystkie przydrożne i śródpolne drzewa. Tymczasem czeka nas coraz więcej susz i coraz więcej gwałtownych ulew - i musimy się do tego przygotować. Bez drzew nie damy rady. 

Drzewa są dobre na wszystko

Drzewa i krzewy są jak naturalne ekrany dźwiękochłonne. Mogą pochłaniać nawet połowę coraz bardziej wszędobylskiego i męczącego hałasu, a także wibracje powodowane przez stale rosnący ruch kołowy. Drzewa i krzewy skutecznie wspierają nas w walce z tzw. chorobami cywilizacyjnymi – astmą i innymi zaburzeniami dróg oddechowych, nerwicami, depresją, schorzeniami nowotworowymi. Ich kojący wpływ na nasze emocje i samopoczucie trudno przecenić. Drzewa są domem dla wielu gatunków roślin, grzybów i zwierząt. Wypełniają powietrze szumem swoich liści i najpiękniejszymi zapachami. Dzielą się swoimi kwiatami, rodzą dla nas smaczne nasiona, orzechy i owoce. Im więcej dojrzałych drzew rośnie w okolicy lub najlepiej obok siebie – w gajach, zagajnikach, ogrodach, parkach i lasach - tym więcej usług zapewniają i tym większe korzyści płyną z mikroklimatu jaki razem tworzą. 

Dzisiaj, w czasie kryzysu klimatycznego oraz wobec konieczności redukcji emisji dwutlenku węgla, drzewa są nam potrzebne bardziej niż kiedykolwiek przedtem! Naukowcy mówią, że drzewa - i tylko drzewa! - mogą uratować naszą planetę przed całkowitą katastrofą. Pamiętajmy przy tym, że to czego potrzebujemy - jak najszybciej i jak najwięcej - to duże, dojrzale drzewa, a nie ich kikuty lub rachityczne sadzonki. 

Czytaj też:
"Były sobie dęby, lipy i jawory..."


Wino jak drzewa 

Piękne i okazałe (bo dojrzałe!) drzewo możemy ściąć w ciągu kliku minut, ale na następne takie będziemy musieli poczekać jakieś 100 lat. Dlatego w Londynie, podobnie jak w wielu miastach na świecie, co jakiś czas aktualizuje się mapy oraz wartość tamtejszych drzew. Na przykład platany na słynnym skwerze Berkley według ostatnich szacunków warte są niemal 800tys. funtów, czyli 4 miliony złotych każdy! Wartość dojrzałych drzew, jest coraz lepiej rozumiana przez różne społeczeństwa i narody oraz chroniona przez prawo. Są jak wino - im starsze, tym lepsze. Właściwie, to wino jest jak drzewa.  

Drzewa i krzewy, szczególnie te dojrzałe, nie tylko łagodzą klimat, ale też go tworzą. I to w każdym tego słowa znaczeniu. Długowieczne z natury, nawet gdy rosną pojedynczo należą do tzw. trwałych elementów krajobrazu. Tak samo jak rzeki, wzgórza i jeziora, a także stare zamki i pałace, wielkie, miejskie kamienice, czy historyczne ruiny. Będąc w jakimś miejscu „od zawsze”, tworzą lokalny krajobraz, nadają mu charakter i tożsamość. Przydają urody, maskują to co brzydkie. Tworzą ład przestrzenny i stają się ważnym punktem orientacyjnym – dla nas, dla przyjezdnych, dla naszej pamięci. 

Pomyślmy przez chwile, ile to ważnych rzeczy stało się pod drzewami – pierwszych win, papierosów, pocałunków?... Ile dzieci się pod nimi poczęło?… Wierszy, piosenek, pomysłów, postanowień?... Ilu wieszczy i bohaterów narodowych przysiadywało w ich cieniu, a strwożonych znalazło wytchnienie. Drzewa inspirują i zachwycają. Przypominają o zmieniających się porach roku, zapewniają komfort i prywatność. Łagodne olbrzymy, które osłaniają nasze gleby i uprawy. Wierni opiekunowie podwórek, którzy chronią nasze domy i tajemnice.

Zawsze były ważną częścią naszego duchowego krajobrazu, częścią naszej narodowej tożsamości.  


Dlaczego?


Mimo to, od 16 kwietnia 2004, gdy zaczęła obowiązywać nowa ustawa o ochronie przyrody, wycinaliśmy pół miliona drzew rocznie! Cyfra ta co najmniej się potroiła, odkąd 1 stycznia 2017 roku weszło w życie tzw. Lex Szyszko, być może najbardziej antyspołeczny akt prawny w naszej historii.

Masakra drzew, prawdopodobnie naszego największego dobra publicznego, stała się znakiem rozpoznawczym ostatnich kilkunastu lat. Jesteśmy ewenementem w skali Europy oraz tej części współczesnej cywilizacji, z którą chcielibyśmy się utożsamiać.

Tak, jakbyśmy żyli na innej planecie, oddychali innym powietrzem (w tym przypadku rzeczywiście tak jest, bo oficjalnie mamy najgorsze powietrze na kontynencie) i zupełnie nie dotyczyły nas problemy współczesnej, globalnej wioski – kryzys klimatyczny, rosnące stężenie trujących pyłów i gazów, erozja i jałowienie gleb, susze, powodzie, narastające zagrożenie epidemiologiczne, zanik życia na Ziemi...





Pozbawiamy się tlenu i piękna, niszczymy krajobraz, naszą z nim więź i pamięć. Jedna po drugiej, podcinamy gałęzie, na których siedzimy.
Dlaczego? 

Czytaj więcej: "Trudno jest być drzewem w Polsce"




 

Autor: Jacek Karczewski