Wydarzenia

Kolejna Zielona Szkoła w Goniądzu za nami

Możemy dumnie ogłosić koniec kolejnej zielonej szkoły, którą zorganizowaliśmy w Centrum Orlikowym w Goniądzu. Tak jak rok temu, również teraz przyjechały do nas dzieci z szkoły podstawowej. I tak jak rok temu - przyjechały, żeby zmoknąć, z

Na szczęście nauczyciele i rodzice z zaprzyjaźnionej z nami Integracyjnej Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Mysiadle byli tego świadomi, jak również faktu, że dzieci wrócą zmęczone, mokre i brudne…

 

Program był intensywny. Praktycznie rzecz biorąc, dzieci były aktywne od świtu do nocy, czyli od 6.00 rano do 22.00. Ktoś może powiedzieć, że to nieludzkie… Jak to może być, że na zielonej szkole, z założenia imprezie służącej odpoczynkowi, ma miejsce taki proceder - zrywanie dzieci o świcie?

 

Dzieci też były tego zdania…, ale tylko pierwszego dnia. Bo gdy już zaczęliśmy wstawać przed szóstą, okazało się, że mamy dla nich kilka niespodzianek... Pierwszy i drugi poranek należał do ptaków i łosi. Podzieleni na dwie grupy obserwowaliśmy łosie i obrączkowaliśmy ptaki.

 

Na łosie oczywiście ruszyliśmy na Długą Lukę, bo tu żyją najbardziej stoickie, żeby nie powiedzieć wyluzowane, łosie w Polsce. Gdy drugiego dnia pewien młody byczek pozwolił nam z kilku metrów obserwować swe śniadanie, zaczęliśmy się zastanawiać się, czy przypadkiem to my, ludzie nie jesteśmy tu atrakcją przyrodniczą. Wszak on zachowywał się normalnie, a to my z jego perspektywy mogliśmy wydawać się ciekawym obiektem obserwacji - ludzkie stado, nieustannie szepczące, uciszające się i piszczące z zachwytu.

 

Obrączkowanie ptaków odbywało się zaś przy naszym Centrum Orlikowym – w miejscu, gdzie i zeszłej zimy badaliśmy w ten sposób ptaki. Co ciekawe, dzień po dniu zaobrączkowaliśmy dokładnie tę samą liczbę skrzydlatych gości. Co więcej, schwytaliśmy ptaka zaobrączkowanego przez nas w zeszłym roku. A to już bardzo cenna informacja. Obrączkowanie ptaków, prócz możliwości obserwowania ptaków z bliska, miało na celu przybliżenie dzieciom tej formy badań, jak również pokazanie, że i oni, czytając obrączki nawet we własnym karmniku, mogą przyczynić się do ich badań i ochrony.

 

Obydwa poranki, prócz zapewnienia dzieciom kontaktu z przyrodą, miały bardzo ważny aspekt edukacyjny i wychowawczy. Przede wszystkim wycieczką na bagna chcieliśmy pokazać dzieciom świat z nieco innej, bardziej ptasiej perspektywy. Normalnie nie miałyby szansy, aby podziwiać świt na bagnach (moment, gdy kończy się noc, a rozpoczyna dzień), a to właśnie wtedy zaczyna tętnić życie, ruch i rejwach na mokradłach.

 

Poranki to nie był jednak koniec. Po śniadaniu dzieciaki ruszały do kolejnych zajęć. Były warsztaty z mikroskopami, zajęcia o nasionach roślin, piramida żywienia, sowie słuchowisko, badanie pokarmu sów, gra terenowa oraz seanse filmów przyrodniczych.

 

Co się podobało najbardziej? Trudno powiedzieć, bo zdania były podzielone.

 

Ale nie podlega dyskusji, że każdy z naszych gości w dniu wyjazdu wiedział: czemu rzep czepia się psiego ogona, że piramida żywienia to nie wynalazek faraonów, że puszczyk może być naukowcem, co to jest wypluwka, że szlara to nie jest egzotyczny owoc, czemu bagna są dobre i jak zmierzyć wysokość wzniesienia posługując się kolegą i kompasem.

 

Choć program był różnorodny, całość została oparta na badaniach ptaków, życiu sów, bagnach i cudownym świecie nasion.

 

Zajęcia praktyczne, te w Centrum Orlikowym i na Bagnach, były uzupełnione również wycieczkami krajoznawczymi i odwiedzinami u znajomych. Wycieczką krajoznawczą niewątpliwie była wycieczka na Biały Grąd. Tu nie chodziło o naukę, tylko o pokazanie piękna bagien - o dotknięcie, powąchanie i usłyszenie ostatnich naturalnych mokradeł w Europie…

 

A odwiedziny u znajomych? Były. Odwiedziliśmy Króla Biebrzy... Dzieci z Mysiadła rok wcześniej zorganizowały zbiórkę pieniędzy, aby wesprzeć „królewskie” schronisko dla zwierząt. Dlatego teraz skorzystały z zaproszenia do zwiedzenia prywatnego muzeum Pana Krzysztofa i kolacji przy ognisku pośród bagien i lasów.

 

Podsumowując, były to bardzo intensywne i jednocześnie niezwykle owocne dni, zarówno dla dzieci, jak i naszych edukatorów. Ci ostatni pracowali przez cztery dni w pocie czoła, od świtu do zmierzchu (dzieci stawały przed szóstą, oni przed piątą), mierzyli się z przeciwnościami losu, i ścigali się z czasem. I choć nie było łatwo, to po prostu było warto – dla tych uśmiechów, radości i poczucia spełnienia widocznych na twarzach uczestników.

 

Dzieci wyjechały z pełną głową wiedzy i niepowtarzalnych wspomnień. Co się podobało – wszystko! A najlepszą ewaluacją naszej pracy, było stwierdzenie, które wzbudziło w naszych edukatorach… lekką panikę. A mianowicie dzieci chcą do nas przyjechać jeszcze raz – tym razem na cały miesiąc…

Autor: Marcin Siuchno

Źródło: Ptaki Polskie

Powiązane artykuły

Jan Piwowoski, „O Ptakach”

Jan Piwowoski, „O Ptakach”

04 listopad 2014

Recenzuje Marcin Siuchno (Ptaki Polskie)

WIĘCEJ >
Jaki karmnik? Oto jest pytanie...

Jaki karmnik? Oto jest pytanie...

22 październik 2014

Gdy zdecydujemy się na dokarmianie i dowiemy się już, co serwować w karmniku, pozostaje nam wybór właściwego karmnika. Wybór może się okazać trudny przy obecnej ofercie, mnogości wzorów, rozmiarów i kształtów.

WIĘCEJ >
Zapytanie ofertowe nr pTAK!3/01/02/2015

Zapytanie ofertowe nr pTAK!3/01/02/2015

09 luty 2015

Tłumaczenie strony www.jestemnapTAK.pl

WIĘCEJ >