Ptaki w mieście

Krukowate w miejskich "noclegowniach"

Latem widujemy je rzadko. Mijamy, gdy w parach bądź grupkach kroczą po trawnikach zaglądając pod każdą kępkę. Jesienią robi się ich jakby więcej w miastach. Już w sporych stadach okupują trawniki, sterty liści pod dębami i orzechami. Zimą

Skąd się wzięły? Co robią obok nas?

 

Ich duża liczba na naszych osiedlach to wynik atrakcyjności miast pod względem idealnych miejsc na zimowisko. Jest tu w miarę bezpiecznie, a jedzenie leży na ulicach - i to dosłownie. A że ptaki te są z natury towarzyskie, to w miejscach szczególnie obfitujących w pokarm lub atrakcyjnych noclegowo mogą tworzyć potężne stada. Bo do zimujących naszych kawek i gawronów dołączają ptaki z północy i północnego-wschodu Europy (migracje tych ptaków nie do końca są poznane, sam w Warszawie miałem przyjemność obserwowania zimą kawki z Belgijską obrączką).

 

Miejsca szczególnie pożądane na nocleg to parki. Zwłaszcza młode, otoczone zabudowaniami. Gwarantują one mniejszą liczbę lubiących stare drzewa kun - głównego zagrożenia śpiących gawronów i kawek. Według niektórych badań i obserwacji ptaki te omijają również parki, w których bytują puszczyki -  jest to ciekawe ze względu na fakt, iż puszczyk nie poluje na nie. Oczywiście, gdy nie ma tego, co się lubi - to śpi się, gdzie można. Czyli wśród koron alei i kęp drzew, na cmentarzach i we wszelkich innych zadrzewieniach.

 

Uciążliwość takich skupisk ptaków - każdy to wie - bierze się z nieustannego jazgotu. Ptaki hałasują przed snem, ponieważ w takim skupisku zawsze jest mnóstwo swarów kłótni i innych spraw do załatwienia. Hałasują po przebudzeniu - poranna toaleta również nie obejdzie się bez kłótni i pogaduszek. Ale największy jazgot to moment, gdy ptaki gromadnie wylatują na żer i z niego wracają. Koordynacja takiego stada - zwłaszcza, że z powodzeniem może mieć ono kilkaset osobników - wymaga nie lada aktywności głosowej.

 

Potem niemal wszystkie znikają. Część z nich, zwłaszcza ptaki osiadłe, rusza na penetrację osiedli i ich śmietników. Większość przemieszcza się pod miasto. I tu są dwie możliwości. Gdy pod miastem leży góra jedzenia, przez nas nazywana wysypiskiem - dla ptaków stanowi cel codziennych podróży. Gdy takowej nie ma albo zwyczajnie jest za daleko, ptaki poszukują pożywienia na polach i ugorach w sąsiedztwie miast. A gdy zacznie zbliżać się zmrok, ku naszej udręce, wracają do swego parku lub kępy drzew.

 

Hałas to jedno a duże skupiska ptaków to inne, bardziej namacalne niebezpieczeństwo. Im więcej ptaków, tym większy deszcz odchodów, który stanowi zagrożenie zarówno dla spacerowiczów, jak i drzew.

 

I nawet pomimo uświadomienia sobie niezwykłego życia kawek i gawronów, zdaję sobie sprawę, że nadal mogą nie należeć do naszych ulubieńców.

 

Zdecydowanie nie są również ulubieńcami władz miejskich, które w walce z nimi reprezentują niezwykłą pomysłowość. Straszenie i płoszenie nie daje z reguły nic - powoduje tylko większy rozgardiasz i hałas. Niestety co więcej, może również, gdy prowadzone jest po zmroku, prowadzić do śmierci ptaków w wyniku kolizji z budynkami. Całkiem dobre wyniki daje odstraszanie dźwiękowe. Syreny, głośne alarmy i w końcu głosy ptaków drapieżnych dają duży efekt, ale z reguły tylko na pewien czas. Ptaki się po prostu przyzwyczajają do hałasu (sąsiedzi raczej nie) i wracają do swego parku. Czerpiąc z ludowych metod, niektórzy wieszają martwe ptaki na drzewach. Taka dekoracja jednak nie zniechęca innych - wszak panuje zima, a śmierć dla nich to norma o tej porze roku.

 

Na koniec dwie najskuteczniejsze metody, jednak czy najlepsze…? Jedną obserwowałem sam. W centrum miasta, gdy płoszenie i strzały ze straszaka nie pomogły, po kilku latach wojny władze miasta powzięły decyzję o wycięciu drzew. Tak, to pomogło! Ale jakim kosztem…?!

 

Inną dobrą metodą, i mniej kosztowną niż wycinka, jest wynajęcie sokolnika. Dla sokołów, rarogów i jastrzębi kawka i gawron to potencjalna ofiara. One o tym wiedzą i po kilku wizytach tego drapieżnika w ich bezpiecznym parku szukają nowego lokum.

 

Jednak zimowa uciążliwość kawek i gawronów kończy się wraz z wiosną. Bardzo wcześnie wracają one do swych miejsc lęgowych. Natomiast nasze, gdy powrócą z zachodniej Europy, zajmują się budową gniazd.

 

Kawki i gawrony, choć uciążliwe, to barometry środowiska i jego niekorzystnych zmian. W całej Europie ta, zdawałoby się, pospolita grupa ptaków notuje spadek liczebności. Dzieje się tak dlatego, iż zmienia się krajobraz miejski i rolniczy, w którym ptaki te bytują. Trawniki w miastach oraz pola i łąki na wsiach oferują coraz mniej bezkręgowców i nasion - głównego pożywienia tych ptaków w sezonie lęgowy.

 

Na koniec nie napiszę, iż powinniśmy jednak cieszyć się, że te zagrożone ptaki nocują zimą obok naszych domów. Na koniec tylko mała uwaga - natura kocha równowagę, więc gdy kawki i gawrony ze wschodu hałasują za naszymi oknami, nasze ptaki robią dokładnie to samo we Francji, Niemczech lub Hiszpanii…

 

Zdjęcia autorstwa Cezarego Korkosza

 

Autor: Marcin Siuchno

Źródło: Fot. Cezary Korkosz

Powiązane artykuły

II Międzynarodowa Konferencja

II Międzynarodowa Konferencja

06 czerwiec 2012

nt. Działalności Ośrodków Rehabilitacji Zwierząt Dzikich w Polsce odbędzie się 19-20 czerwca 2012 w Centrum Konferencyjnym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

WIĘCEJ >
Od 28 VI Wystawa w Złotych Tarasach.

Od 28 VI Wystawa w Złotych Tarasach.

29 czerwiec 2011

Będzie też okazja aby się spotkać – bo z wystawą w tle, prowadzić będziemy cykl prezentacji pt. 4 wesela i pogrzeb, czyli jak się kochają ptaki.

WIĘCEJ >
Perkoz Rogaty

Perkoz Rogaty

15 styczeń 2015

Być może najpiękniejszych z europejskich perkozów.

WIĘCEJ >