Jestem na pTAK!

Miłość w puchu

Jeśli sen z powiek spędza nam niewierność męża lub kochanka, należy napełnić jego poduszkę łabędzim puchem – tak podpowiadał stary obyczaj. Magiczna siła łabędzich piór miała zagwarantować jego lojalność i przywiązanie. Tak samo jak zapewnia trwałość stadła pary łabędzi.

Wierny jak Bewik
Podobnie jak ludzie, ptaki w zdecydowanej większości to istoty społeczne. I tak jak u nas - podstawa to rodzina! Aż 90 proc. wszystkich gatunków łączy się w pary.. Niektóre na całe życie. U ssaków ta proporcja jest dokładnie odwrotna. Ale - tak jak u nas - życie w parze bynajmniej nie zawsze oznacza, że nie ma (współ)życia poza nią. Dotyczy to zarówno tych, którzy wiążą się tylko na jeden sezon, jak i tych, co pozostają w jednym związku wiele lat lub „dopóki śmierć ich nie rozłączy”. 
Na tym tle zdecydowanie wyróżniają się łabędzie czarnodziobe (Cygnus bewickii). Są one znane ze swojej lojalności i przywiązania – do siebie nawzajem oraz do miejsc, w których żyją.
Przez ponad 50 lat szczegółowych obserwacji tysięcy tych ptaków zimujących na Wyspach Brytyjskich zaobserwowano tylko dwa rozwody! Rozeszli się Patch i Piotr zimujący w Slimbridge oraz Olive i Josh, którzy na zimę przylatywali do Welney. Ta ostatnia para rozstała się po siedmiu latach. Niestety, w tym czasie nie doczekali się potomstwa, co prawdopodobnie przesądziło o rozpadzie ich związku. Olive wkrótce związała się z nowym partnerem. Josh powracał do Welney przez kolejne dwa sezony, ale sam. Trzeci udokumentowany przypadek rozpadu łabędziego stadła mieli zaobserwować rosyjscy badacze na lęgowiskach w arktycznej tundrze.
 
W kronikach rezerwatu Slimbridge na zachodnich wybrzeżach Anglii, najlepiej poznanym i udokumentowanym zimowisku łabędzi czarnodziobych (jakichkolwiek ptaków w ogóle) i jednocześnie siedzibie brytyjskiego stowarzyszenia WWT (Wildfowl & Wetland Trust - jednej z najbardziej zasłużonych organizacji ochrony przyrody na świecie), można znaleźć m.in. historię Rona, który wylądował na tamtejszych rozlewiskach 29 października 1982r. 2 i 3 listopada widziano go w Welney, po drugiej stronie Wysp Brytyjskich. 27 listopada ptak powrócił do Slimbridge, gdzie pozostał do końca zimy. Zdesperowany szukał swojej partnerki Ami, z którą rozłączył się gdzieś na szlaku, najprawdopodobniej w następstwie chaosu i traumy wywołanej jakimś polowaniem. Ron odwiedzał tamtej zimy różne zimowiska w Anglii i być może w Irlandii. Nie zaleciał jednak do Lauwersmeer ani do Noordoostpolder w Holandii, gdzie zatrzymała się Ami. W kolejnym sezonie para zimowała już razem. Tradycyjnie w Slimbridge.
 
Dopóki śmierć nas nie rozłączy
Łabędzie czarnodziobe, nazywane też na cześć Thomasa Bewicka, angielskiego artysty i przyrodnika, łabędziami bewicka lub po prostu bewikami, najczęściej wiążą się w pary, gdy skończą trzy lata. Nie oznacza to jednak, że od razu decydują się na dzieci. Pisklęta u tak młodych ptaków są wyjątkiem. Do tego pierwsze próby lęgów z reguły kończą się niepowodzeniem. Na przykład łabędzica Kama po raz pierwszy pojawiła się na zimowiskach z dziećmi dopiero gdy miała 9 lat.
Niektóre ptaki w ogóle odsuwają w czasie małżeństwo i założenie rodziny. Wśród zimowych rezydentów Slimbridge rekord tego gatunku należy do ptaka, który po raz pierwszy pojawił się z partnerką dopiero w wieku 9 lat. Z kolei Saturday pozostawała singielką, a właściwie wdową, przez kolejnych 13 lat. Ponownie związała się dopiero w wieku 21 lat! To z kolei tyle, ile razem spędzili Limonia i Laburnum. Łabędź nazwany Offsetem też pojawiał się w Slimbridge przez kolejnych 21 lat, tyle że on w tym czasie miał siedem różnych partnerek. Związki tych najwierniejszych i najbardziej lojalnych z łabędzi rozpadają się z powodu śmierci jednego z partnerów.
 
Szczęśliwi rodzice
Aby doczekać się potomstwa w nowym związku, bewiki potrzebują średnio ponad dwóch lat! Więcej: wejście w nowy związek zajmuje tym wrażliwcom średnio ponad dwa i pół roku. Z matematycznego i statystycznego punktu widzenia, szansa na nowe pokolenie (pisklęta) u ptaków po utracie partnera pojawia się więc dopiero po pięciu latach. Największe sukcesy na polu reprodukcji osiągają ptaki dojrzałe – pary z długim stażem lub pary z odzysku. Generalna zasada jest taka, że im starsi są partnerzy i im dłużej pozostają w związku, tym większe prawdopodobieństwo szczęśliwego odchowania młodych. Nie najgorzej wypadają też pary wiekowo mieszane. Najwyrażniej nierzadki w naszej obyczajowości mariaż młodości i doświadczenia u  bewików też się sprawdza! Najsłabsze wyniki na polu dzietności mają pary młode.
Ale nawet dla tych doświadczonych tzw. sukces lęgowy to prawdziwe wyzwanie. Na 157 długoletnich par badanych w Slimbridge (co najmniej 5 lat razem), 21 nie pojawiło się z żadnym przychówkiem w okresie kolejnych 5–8 zim. W tym samym okresie 1/3 par przyleciała z jednym tylko młodym, a zaledwie dwie tylko pary robiły to regularnie. Najszczęśliwszymi rodzicami okazali się Estralita i Dougie oraz Valois i France, którzy na 13 zim 9 razy przylecieli z dziećmi. Okazuje się, że młode co drugi rok należy uznać za wielki sukces. W „złych” latach (np. z powodu bardzo opóźnionej wiosny) ptaki w ogóle rezygnują z lęgów.
 
Ja jestem mucho, niech kobiety mi wybaczą
Bardziej liberalne podejście do sakramentalnej kwestii „i nie opuszczę cię aż do śmierci”, mają dobrze nam znane z miejskich stawów łabędzie nieme. U nich rozwody, wg niektórych badań, sięgają nawet 40 proc. Zdrady jednak utrzymują się na niskim poziomie. Bo i któż by się odważył?! Nikt nie zna tak dobrze łabędzi, jak one same. Wiedzą, że pod nieskazitelną bielą ich piór kryje się brutalna siła wielkich samców. Zaborczy macho rzadko spuszczają swoje małżonki z oczu. Nikt nie chce ryzykować z takim przeciwnikiem – tym bardziej inny łabędź.
Nic więc dziwnego, że łabędzie stały się symbolem wierności małżeńskiej. Zdobią dziś weselne torty i zaproszenia ślubne na całym świecie – a także ścienne makatki i sypialniane malowidła.
Białe ptaki z niezwykle długimi szyjami pobudzają też bardziej freudowskie zakamarki naszej zbiorowej wyobraźni. Szczególnie że to postać łabędzia (niemego) przybrał lubieżny Zeus, który w pozorowanej ucieczce przed ścigającym go orłem schronił się u stóp pięknej Ledy. Co stało się potem? Po około 9 miesiącach przyszła na świat Helena Trojańska. (Niektórzy utrzymują, że wykluła się z jaja!) Tamte wydarzenia okazały się brzemienne w skutkach nie tylko dla Ledy, ale również dla całej naszej kultury i cywilizacji. Mówi się, że poza ukrzyżowaniem Chrystusa, żadna inna scena nie była tak często i przez tak wielu malowana, rzeźbiona i rysowana, co słynna Leda z łabędziem!
 
Muzy artystów i bogów
Łabędzie we wszystkich kulturach były postrzegane jako istoty z innego wymiaru, albo łączące nas z zaświatami. Poza wyrafinowaną sztuką i erotyką, symbolizowały też przemianę (któż nie pamięta Brzydkiego Kaczątka?) i wędrówkę dusz. Od Syberii i Indii, aż po Irlandię, wiele powstało legend o pięknych dziewczynach przybierających postać łabędzi lub zaklętych w łabędzie przez czarnoksiężników. Jedna z takich legend stała się pierwowzorem dla baletu wszechczasów – „Jeziora Łabędziego”. Żaden inny ptak, ani jakiekolwiek inne zwierzę, nie pasowałoby lepiej do baśniowej i jednocześnie tragicznej scenerii wykreowanej przez rosyjskiego mistrza. Łabędzie Czajkowskiego, to jednak nie swojskie łabędzie nieme. To ich nieuchwytni i dzicy kuzyni - łabędzie krzykliwe. Trzeci gatunek, jaki możemy obserwować w Polsce. Chociaż olśniewająco białe i czyste – często związane ciemnymi mocami i okrutnym losem. Ptaki Królowej Śniegu. Nie mniej potężne niż ona sama - i tak jak ona – rozdarte przeciwieństwami, niespełnione, tragiczne. Jak losy Odett i Zygfryda. I jakże inne od ptaków Apolla - boga światła, sztuki i muzyki, który na początku każdej zimy odlatywał do zawsze szczęśliwej Hyperborei powozem zaprzęgniętym w białe łabędzie. Oczywiście nieme.
 
Gołąbki pokoju, które czasem kochają inaczej
Na jeziorze Czajkowskiego pojawia się też jeden absolutnie wyjątkowy ptak – łabędź czarny. W 1877 r. (rok premiery „Jeziora Łabędziego”) Australia była już dawno odkryta. Dla ówczesnych Europejczyków o wiele bardziej elektryzujące od kangurów i diabłów tasmańskich okazały się czarne łabędzie. Niepokojąco piękne i do tego spoglądające na świat rubinowymi oczami stały się ptakami czarnoksiężników. Chętnie przypisywano im złe moce i złe intencje. Tymczasem w rzeczywistości, australijskie czarne łabędzie, w porównaniu z ich białymi kuzynami z Północy, są jak przysłowiowe gołąbki pokoju. Najlepiej to widać w czasie gdy ptaki zakładają gniazda i wychowują młode – najchętniej w licznych, zgodnych koloniach, gdzie obowiązki rodzicielskie są równo dzielone pomiędzy obojga partnerów (oczywiście z wyjątkiem składania jaj). Sytuacja raczej nie do pomyślenia nad naszymi wodami, gdzie wielkie, białe samce nieustająco patrolują granice swoich rewirów i zaatakują każdego, kto je przekroczy. Ci najbardziej agresywni zabijają nawet mniejsze ptaki i ich pisklęta, które nieopatrznie wpłyną na ich wody.
Niedawno kolonie tolerancyjnych łabędzi czarnych odsłoniły przed nami jeszcze jedną tajemnicę: bywa, że nawet 1/4 łabędzich rodzin opiera się na związkach homoseksualnych. Taka sytuacja powoduje, że w kolonii zawsze jest nadwyżka wolnych samic, które znoszą jaja do gniazda pary dwóch samców. Panowie potem odpędzają taką „surogatkę” i sami wysiadują jaja oraz zajmują się wychowaniem piskląt. Okazuje się, że z punktu widzenia średniej liczby odchowanych z sukcesem piskląt - z lepszym skutkiem niż pary mieszane.
 
Tekst: Jacek Karczewski
Artykuł powstał dla Newsweek EXTRA o zwierzętach

Galeria

Powiązane artykuły

Zapytanie ofertowe w zakresie zorganizowania i przeprowadzenia drugiego i trzeciego cyklu szkoleń

Zapytanie ofertowe w zakresie zorganizowania i przeprowadzenia drugiego i trzeciego cyklu szkoleń

07 styczeń 2015

Zapytanie ofertowe nr pTAK!3/02/01/2015 dotyczy: usługi w zakresie zorganizowania i przeprowadzenia drugiego i trzeciego cyklu szkoleń specjalistycznych dla Liderów i Edukatorów Regionalnych w ramach projektu Bądź na pTAK!

WIĘCEJ >
Oszczędzaj czas i energię głupcze! - czyli o tym, jak ptaki radzą sobie z mrozem

Oszczędzaj czas i energię głupcze! - czyli o tym, jak ptaki radzą sobie z mrozem

06 luty 2014

Patrząc za okno dwa tygodnie temu i obserwując wędrujący w dół słupek rtęci, wielu z nas zaczęło zastanawiać się, jak ptaki radzą sobie w tak niskich temperaturach. Tym bardziej, iż nawet po najmroźniejszej nocy, co rano witał nas ich weso

WIĘCEJ >
Cyraneczka

Cyraneczka

31 marzec 2015

Niestety należąca do Pechowej Trzynastki

WIĘCEJ >