Na wsi i na polu

Myszołów i nie tylko (Buteo buteo)

Wśród ptaków szponiastych w Polsce najwięcej jest myszołowów (około 70 tysięcy par). Zrobić jednemu z nich dobre zdjęcie nie jest taką prostą sprawą.

Tak się składa, że wielkość ptaka  wiąże się  z dystansem ucieczki (to najmniejsza odległość, na którą zwierzęta pozwalają zbliżyć się swoim naturalnym wrogom, drapieżnikom lub człowiekowi). Czym większy ptak, tym większy dystans. Zapewne bocian jest tu wyjątkiem.

 

Dobrym okresem na fotografowanie myszołowa jest zima. Mróz i gruba warstwa śniegu utrudniają tym ptakom zdobycie pokarmu. Bardzo chętnie korzystają z obfitej stołówki, w pobliżu której pobudowałem czatownię. Tylko tak można tego drapieżnika zwabić na dobrą odległość „strzału” migawką.  Należy jednak  pamiętać o tym,  że jak się zacznie karmić, trzeba to robić systematycznie aż do końca zimy. Ptaki nie mogą - w ciężkich warunkach zimowych - niepotrzebnie tracić energii, lecąc nieraz kilka kilometrów do pustej stołówki. Warto  też pamiętać o wchodzeniu do kryjówki przed świtem, żeby nas ptak nie widział.

 

Pozostaje jeszcze tylko cierpliwie czekać na efekty. Z tym bywa różnie. Są dni, kiedy aktywność pod czatownią jest ogromna. Ptaków bywa mnóstwo, są ciekawe akcje, walki o lepsze kąski, zaczepki, naloty, podchody. Ale zdarzają się także zasiadki w czatowni, nieraz kilkugodzinne, przy ostrym mrozie, kiedy ani razu nie użyję się migawki.

 

Pamiętam taki dzień,  już po kilku zimowych miesiącach fotografowania myszołowów.

 

Mroźna , lutowa niedziela.  Na termometrze  -20 C.  Usiadłem w budzie już o 6 rano. Po trzydziestu minutach zaczęło świtać. Nic się nie dzieje. Na scenie pusto. Godzina mija za godziną. Mróz nie puszcza. Gorąca herbata tylko trochę ociepla organizm. Niech się dzieje cokolwiek ! A tu nic.

 

Migawka już chyba zamarzła. Wtedy zawsze mam dylemat. Kiedy wyjść? Teraz, czy jeszcze poczekać kilka minut. Może coś przyleci?  Tyle już siedziałem i co? Jechać do domu bez jednego zdjęcia? Po co wstawałem o 4-tej rano?  Co robić? Na ogół wyznaczam sobie wtedy granicę. Dobra, w samo południe wychodzę.

 

Nagle słyszę  kraa!, kraa!. Na scenie siadają dwa kruki. Pięć sekund później powietrze przecina dziwny szum. Przeleciał metr nad czatownią, tuż nad moim uchem. Usiadł na środku sceny. Rozejrzał się majestatycznie po okolicy. Cisza. Słyszę swoje myśli. Już „strzelać”, czy jeszcze  poczekać, aż on się poczuje bezpiecznie? Porwał mięso i wzbił się do góry.

 

Tak,  to  był  on, król  naszych  drapieżników!  Bielik.

 

Oczywiście,  zdążyłem  zrobić  zdjęcia. Niestety, tylko ... dwa.   Ale cieszyły więcej niż setki innych.

 

Tekst i zdjęcia: Jacek Wierzejski

 

Zapraszamy do galerii autorskiej Jacka Wierzejskiego.

 

Autor: Jacek Wierzejski

Źródło: Fot. Jacek Wierzejski

Powiązane artykuły

Ptaki w mieście

Ptaki w mieście

29 październik 2012

Wraz z tym, jak z łowców staliśmy się rolnikami, zaczęliśmy zmieniać otaczający nas świat. Lasy i bagna zaczęły zanikać, a ich miejsce zajęły nasze pola, łąki, ogrody i miasta. Tym samym liczne gatunki, w tym również ptaki, stanęły pr

WIĘCEJ >
Żaba jest pożyteczna?

Żaba jest pożyteczna?

05 październik 2010

Wiele osób nie lubi żab, bo są brzydkie, śliskie, ogólnie paskudne. Ale zapewniam Cię, że nie mają racji.

WIĘCEJ >
Marcin Popkiewicz

Marcin Popkiewicz

08 październik 2015

Analityk na pTAK!

WIĘCEJ >