Jestem na pTAK!

Na początek słów kilka

Pierwsze promyki letniego słońca wpadają nieśmiało do mojej sypialni łaskocząc mnie w policzek. Uśmiecham się, nie otwierając jednak oczu.

Pierwsze promyki letniego słońca wpadają nieśmiało do mojej sypialni łaskocząc mnie w policzek. Uśmiecham się, nie otwierając jednak oczu.

 

Promyki głaszczą mnie po twarzy zapraszając do wspólnej zabawy. Mimo, iż obiecywałam sobie dłuższą dziś drzemkę otwieram oczy, zrzucam kołdrę i mimowolnie wstaję zaglądając za promykami, które przed chwilą tak zachłannie wciągały mnie do wspólnej zabawy. Biegnę ich śladem, gubię je tuż za rogiem. Sprytne, schowały się za firanką. Otwieram taras wyglądając ciepłych promieni letniego słońca. Bosą stopą stąpam na soczyście zielonej trawie, na której wciąż jeszcze jest poranna rosa. Zaciągam się zapachem kwitnącej lawendy, w kącie kusi kocimiętka a z dala dobiega mnie słodki zapach jaśminowca. Do uszu dobiega śpiew nieznanego mi ptaka. Otwieram oczy - stojąc w pokoju. Jedyne co się zgadza to letni poranek, jednak nie ma w nim zapachu jaśminowca ani śpiewu ptaków. Za oknem smutne osiedlowe podwórze z wydeptanymi na dziko ścieżkami, niezrozumiała plątanina obcych w naszym krajobrazie krzewów z garścią elementów małej architektury, która swoją świetność przeżywała kilka dobrych lat temu. Kto z nas nie miał możliwości powitania poranka w ogrodzie wraz ze śpiewem ptaków oraz zapachem miododajnych kwiatów nie wie jak wiele traci.

 

Modny w ostatnim czasie model życia ekologicznego niekoniecznie przekłada się na miejsca, w których żyjemy. Uporządkowany, wręcz higieniczny a nawet prowadzony pod linijkę sposób kształtowania przestrzeni miejskich sprawił, że unikatowy „rodzimy” krajobraz stał się szczególnie w warunkach miejskich elementem zapomnianym i rzadko spotykanym. Ogrody otaczające nasze domy stały się sterylnymi enklawami, w których swoje miejsce starają się znaleźć fruwający współmieszkańcy miast i wsi. Zmieniając pomału krajobraz miejski w karykaturalne wnętrza ogrodowe, które w efekcie kilkuletnich niesprzyjających sezonów wegetacyjnych i braku podstawowej wiedzy na temat siedlisk i pielęgnacji roślin w naszym ogrodzie, stały się nieuporządkowanymi, chaotycznymi wyspami zieleni prowadzącymi w efekcie do zubożenia puli gatunkowej zarówno roślin jak i zwierząt, przez co nasze życie staje się puste i pozbawione ważnego aspektu naturalnego.

 

Zdewastowane tereny zieleni, zanieczyszczone skwery i place oraz potrzeba życia w krajobrazie, który uspokaja i koi nerwy dnia codziennego sprawia, że coraz więcej osób decyduje się zakładać choćby niewielkie, ale własne ogrody przydomowe a nawet przyosiedlowe kąciki zieleni. Tworzymy i kształtujemy przestrzeń, która nas otacza nie zawsze w sposób harmonijny. Na osiedlach miejskich wciąż jeszcze spotkać można wątpliwej urody kwietniki z opon czy też pomalowane farbami olejnymi kamienie, całą masę sztucznych roślin nie rzadko przyczepianych do żywych czy też muchomorków wytwarzanych ze starych dziurawych metalowych misek. W tym księżycowym krajobrazie coraz mniej widoczne staje się „życie” pod postacią ptaków i mniejszych ssaków, które niegdyś licznie towarzyszyły każdemu domostwu.

 

Niniejsze opracowanie ma za zadanie pokazanie czytelnikowi, że jedyną słuszną drogą w kształtowaniu krajobrazu, który nas otacza, jest droga w zgodzie z naturą i naśladowanie najbliższego nam otoczenia. Tuż tuż za rogiem dużej metropolii, gdzie niewielka łąka tętni życiem a cała gama barw i zapachów przyciąga mnogość owadów, które z kolei sprawiają, że chętnie przebywają tam ptaki, powinna być wzorcem do naśladowania.

 

Opracowanie powyższe pokazuje jak wpasować ukształtowane ręką człowieka przestrzenie w naturalne otoczenie, jak zaaranżować stary sad czy kawałek lasu przylegający do naszej posesji by cieszyć się powracającymi wiosną do naszych ogrodów śpiewającymi mieszkańcami. Pomimo sztucznych aranżacji nauczymy się jak odczytywać i wykorzystywać rośliny, które otaczają nas na co dzień, by wreszcie dowiedzieć się, jakie ptaki żyją wokół nas i w jaki sposób o nie dbać, by odwdzięczały nam się swoją obecnością w naszym życiu.