7 grzechów głównych

Nieumiarkowanie

Trudno jest być drzewem w Polsce. Wszyscy wiemy(?), że liście drzew i krzewów pochłaniają z powietrza zabójczy dla nas dwutlenek węgla i przerabiają go na życiodajny tlen w procesie fotosyntezy.

 

Bez liści naszych drzew, nasze życie byłoby niemożliwe. W ciągu roku, jedno średniej wielkości drzewo pochłania przeciętnie 12kg dwutlenku węgla i wytwarza ilość tlenu wystarczającą dla 12 ludzi.

 

Drzewa znajdujące się na powierzchni 1ha lasu (przyjmuje się, że jest to 200-400) w tym samym czasie „przerobią” 6 ton trującego gazu. I mają „liście pełne roboty”, bo nasza cywilizacja wyspecjalizowała się w (nad)produkcji wielkich ilości dwutlenku węgla. Np. ponaddźwiękowy samolot na trasie transoceanicznej emituje go 4 tony. Chociaż nasze małe auta, skumulowane w dużym mieście, wcale mu nie ustępują…

 

Tlen, to jednak nie wszystko co dają nam drzewa i ich liście: Oczyszczają z pyłów i gazów powietrze, którym oddychamy. Dla przykładu, posadzony rząd świerków może pochłaniać 70% zanieczyszczeń napływających z ruchliwej ulicy. Są wśród nich zabójczy dwutlenek węgla, sadze samochodowe, czy mikrocząsteczki ogumienia uwalniane w wyniku ścierania się opon – tak łatwo zapadające w naszych drogach oddechowych. Drzewa skutecznie pochłaniają też coraz bardziej powszechny i dokuczający nam hałas oraz wibracje setek i tysięcy przejeżdżających aut. Tworzą i stabilizują klimat – chłodzą w czasie upału, osłaniają w czasie mrozów, wiatrów, ulew. Swoją ochronę w takim samym stopniu zapewniają naszym budynkom, ogrodom, uprawom, co nam samym. Każdy z nas łatwo odczuwa zbawcze działanie drzew, gdy tylko w czasie upału z odsłoniętej drogi wiedzie w zacienioną aleję. Dotyczy to w równej mierze podróżujących w samochodach z klimatyzacją, co i bez. Drzewa wiążą glebę, zabezpieczając nas przed osuwiskami i erozją. Działają jak żywe zbiorniki retencyjne pochłaniając nadmiar wody w okresach deszczowych i uwalniają ją w czasie suszy. Jedno drzewo wyparowuje w ciągu doby setki litrów wody.

 

Nie sposób zapomnieć o ich walorach zdrowotnych. Wspaniale wspierają nas w walce z tzw. chorobami cywilizacyjnymi - astmą, chorobami górnych dróg oddechowych, nadwrażliwością na bodźce, nerwicami, depresją, schorzeniami nowotworowymi. Oczywista jest ich wielka wartość estetyczna, krajobrazowa, kulturowa i przyrodnicza! Są domem dla wielu gatunków – zarówno roślin jak i zwierząt.

 

Dzisiaj, w obliczu globalnych zmian klimatycznych oraz wobec konieczności redukcji emisji dwutlenku węgla, drzewa są nam potrzebne bardziej niż kiedykolwiek przedtem!

 

Nie ulega wątpliwości, że wycinanie drzew jest sprzeczne z interesem społecznym. A jednak: spółdzielnie, zarządy miast i gmin, marszałkowie, wojewodowie oraz zwyczajni obywatele – wszyscy rżną! Pomijając tych ostatnich – najczęściej za pieniądze podatnika. Wbrew naukowym dowodom, międzynarodowym konwencjom, rzeczywistym potrzebom, zdrowemu rozsądkowi i moralnemu prawu.

 

W Polsce, od roku 2004 (16 kwietnia - wejście w życie fatalnej noweli ustawy o ochronie przyrody) wycina się ok. 500tys. drzew rocznie! Najczęściej są to stare aleje w miastach lub wzdłuż dróg. Każdego roku unicestwiamy w ten sposób ok. 1600ha lasu, pozbawiając się m.in. 3 500 000 000 litrów tlenu w ciągu doby.

 

Do tego dusznego obrazu należałoby dodać te drzewa, które nie zostały uwzględnione w podanej wyżej statystyce, a które „zagrażały” naszym ogrodzeniom, dłoniom, nagrobkom, albo zasłaniały odnowioną elewację, bilbord, światło, słońce itd. itp. (patrz: „Były sobie dęby, lipy i jawory”). No i wreszcie nie sposób przeoczyć „zabiegów pielęgnacyjnych” prowadzonych ostatnio na masową skalę w polskich miastach i miasteczkach. Wiele z tak „pielęgnowanych” drzew nie przeżyje najbliższych 2-3 lat. Zdecydowana większość umrze wkrótce potem. Są też zabiegi, po których został tylko prosty pień ucięty kilka metrów nad ziemią. „Fachowcy” nazywają go „niemym świadkiem”. My dodajemy: prostactwa i ignorancji. W ten sposób często masakruje się nasadzenia parkowe oraz zadrzewienia na miejskich skwerach. Decydenci w swej okrutnej ironii nazywają to „rewitalizacją”.

 

Lepiej jest być drzewem gdzie indziej

 

W Wielkiej Brytanii, Szkocji oraz Walii, wszystkie drzewa są objęte ochroną prawną od 1947. Z definicji zabronione jest ich usuwanie, niszczenie, cięcia. Brak zezwolenia lub nieprawidłowe wykonanie tych ostatnich może stanowić podstawę do nałożenia kary do wysokości 2500 funtów (ok. 12 tys zł). Były jednak przypadki, gdy kara sięgnęła kwoty 52 000 funtów. W Wielkiej Brytanii pierwszą osobą po geodecie, która wchodzi na teren planowanej inwestycji, jest specjalista od drzew, który wskazuje drzewa do zachowania, przesadzenia (wartościowe drzewa, które nie mogą być zachowane muszą zostać przesadzone) lub usunięcia. Swoją decyzję opiera na podstawie oceny ich wartości, prognozy przeżycia tzw. stresu pokonstrukcyjnego,  rokowania dalszego wzrostu. Specjalista wskazuje najbardziej racjonalne (pod względem ochrony wartości przyrodniczych i krajobrazowych) miejsca lokalizacji obiektów na terenie inwestycji. Zgodnie z obowiązującymi rozporządzeniami, przygotowuje instrukcję zabezpieczenia drzew i innych roślin podczas trwania robót i po ich zakończeniu. Deweloper, ma obowiązek zabezpieczyć wskazane drzewa (lub inne rośliny). Jako gwarancję wpłaca specjalną kaucję w wysokości do 50 000 funtów. Innymi słowy inwestycja musi wpisać się w charakter i krajobraz miejsca - nie odwrotnie. W przypadku uchybień lub nadużyć ze strony inwestora, nasz specjalista, może spowodować przerwanie prac i wnioskować o nałożenie kary w wysokości do 20 000 funtów (The Tree Preservation Orders, 1994). Takie podejście nie tylko nie paraliżuje inwestycji (przy czym, gdy ktoś świadomie wybiera działanie wbrew prawu musi się liczyć z konsekwencjami), ale przede wszystkim gwarantuje zachowanie ładu w przestrzeni i krajobrazie oraz… tlen w coraz bardziej odtlenionych miastach.

 

Drzewa droższe od drewna

 

Mądrzy ludzie już dawno zrozumieli korzyści jakie dają społeczeństwu drzewa, w szczególności na terenach zurbanizowanych. Okazało się, że wartość usług jakie zapewniają nam drzewa można przełożyć na pieniądze. Amerykanie pomyśleli o tym już w 1957. Według aktualnych szacunków, wartość drzew na terenach zurbanizowanych w 48 stanach USA wynosi 2,4 bilionów dolarów amerykańskich. Wartość ta dotyczy około 3,8 miliarda drzew. W niektórych przypadkach drzewa uliczne i parkowe stanowią najcenniejszy element majątku danego miasta lub nawet całego hrabstwa. Łatwo domyśleć się, że z czasem wszystkie one zostały pieczołowicie zinwentaryzowane. Znana jest wartość każdego z nich – i z biegiem czasu wciąż wzrasta. Jednym z kluczowych parametrów dla jej obliczenia jest wielkość pokrycia korony drzewa wyrażona w m2. Nic dziwnego – w końcu z naszego, społecznego, punktu widzenia, liście, bo praktycznie o nie tutaj chodzi, to być może najcenniejszy element drzewa.

 

W ślad za Ameryką, swoje publiczne drzewa zaczęły doceniać i wyceniać Australia, Nowa Zelandia, Europa – Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Szwajcaria,  Hiszpania. Z czasem dołączały inne kraje – w tym Polska – tyle że w swoim specyficznym stylu. Otóż bierzemy udział w międzynarodowych konferencjach, niektóre nawet organizujemy u siebie, podpisujemy stosowne deklaracje - kreujemy elegancką, ale papierową rzeczywistość. Niestety, nie ma ona nic wspólnego z praktyką dnia codziennego. Co więcej, u nas przeciętny obywatel nawet nie słyszał o owych deklaracjach, ani tym bardziej o krytycznej wartości drzew...

 

Tymczasem świadome samorządy w innych (bardziej cywilizowanych) krajach prześcigają się, aby zapewnić możliwie najlepszą, praktyczną ochronę drzew w swoich regionach – jeszcze lepszą niż ta, którą zapewnia prawo krajowe. Np. w kanadyjskim Vancouver wszystkie drzewa powyżej 20cm obwodu pnia i wysokości powyżej 90cm są rejestrowane i nanoszone na mapach. Za zniszczenia drzew są naliczane wysokie i nieuchronne kary. W Europie chroni się przydrożne aleje i nasadzenia. Tam gdzie ich nie ma – pospiesznie sadzi się nowe. Przodują tutaj Niemcy. Można się o tym przekonać jadąc z polskiej granicy przez Brandenburgię do Berlina jedną z pięknych alei wysadzanych starymi dębami. Statystyki policyjne i badania potwierdzają, że drzewa rosnące wzdłuż drogi wzmacniają koncentrację kierowców, pozytywnie wpływają na ich samopoczucie, obniżają stres i napięcie, poprawiają parametry fizyczne (stan asfaltu) oraz mikroklimat drogi (m.in. zmniejszają zapylenie i poziom hałasu). Okazuje się, że dla bezpieczeństwa jazdy najlepiej jest dostosować prędkość do warunków drogi, nie zaś odwrotnie – co w końcu nie powinno nikogo dziwić.

 

Jakże żałośnie i wstydliwie na tym tle wyglądają powalone aleje wiekowych drzew rosnących niegdyś wzdłuż mało uczęszczanych wiejskich dróg, albo kikuty straszące w naszym krajobrazie – te same, które pozostawili po sobie „fachowcy od pielęgnacji zieleni miejskiej”. Jakże przygnębiające są postawy i świadomość naszych urzędników i decydentów.

 

Wino jak drzewa

 

Skupiska dojrzałych drzew, lub nawet pojedyncze sztuki, należą do tzw. trwałych elementów krajobrazu, stanowiąc o jego ciągłości od wieków. Tak samo jak stare zamki, pałace i inne ludzkie budowle. Pozostając-Żyjąc w danym miejscu od dziesiątków pokoleń, definiują tożsamość okolicy oraz jej unikalny charakter. Poza bezpośrednim oddziaływaniem na klimat oraz stan bioróżnorodności swojego regionu, podnoszą jego walory krajobrazowe i estetyczne. Tworzą ład architektoniczny i przestrzenny, wyznaczają kierunki ciągów komunikacyjnych oraz punkty orientacyjne, chronią uprawy, maskują to co brzydkie, stwarzają warunki komfortu i prywatności, pozytywnie wpływają na samopoczucie i zdrowie ludzi.

 

Na wielkie, atrakcyjne (bo stare!) drzewa czeka się wiele pokoleń. Są jak wino - im starsze – tym lepsze, cenniejsze, droższe. Powinny być nawet cenniejsze od wina – w końcu one były tutaj pierwsze, na niewyobrażalnie długo przed najstarszym nawet winem. W każdym razie ich strata jest praktycznie nieodwracalna. Nic dziwnego, że wartość dojrzałych drzew jest coraz lepiej rozumiana przez społeczeństwa i potwierdzana przez prawo. Przykładem może być wyrok sądu w Wirginii (USA) który orzekł, iż utrata jednego wiekowego dębu zmniejszyła wartość posesji, na której rósł, o 15 000 dolarów - co stanowiło około 10% całkowitej wartości nieruchomości (Currid, 2000). Podobne wyroki zapadają w i innych krajach europejskich. W Londynie dokonuje się regularnej wyceny miejskich drzew, zwłaszcza w tych najdroższych dzielnicach. Na skwerze Berkley w ekskluzywnej dzielnicy Mayfair co jakiś czas uaktualnia się wyceny rosnących tam platanów – ostatnio oszacowana średnia wartość jednego drzewa na tym placu wyniosła ok. 700 tys. funtow, czyli nieco ponad 3 miliony złotych. W Zachodniej Europie szacuje się wzrost wartości i sprzedawalności zadrzewionych działek budowlanych nawet o 27%. Znany jest również wzrost wydajności i jakości pracy w zakładach otoczonych zielenią. Potwierdzono też wzrost obrotów handlu detalicznego w miejscach obsadzonych drzewami. Ogólnie wiadomo, że krajobrazowo atrakcyjne tereny przyciągają turystów – jak również biznes.

 

Tniemy drzewo na którym siedzimy

 

My na tym tle zdecydowanie się wyróżniamy: piękne, dojrzałe drzewa w naszych parkach i na naszych posesjach najchętniej zamieniamy na tuje i polbruk. Wycinamy śródmiejskie i przydrożne aleje. Eksterminacja drzew w Polsce odbywa się pod byle pretekstem, na masową skalę. Systemowo i indywidualnie. Stała się niemal znakiem ostatniego dziesięciolecia. Jesteśmy ewenementem w skali Europy oraz tej części współczesnej cywilizacji, z którą chcielibyśmy się utożsamiać.

 

Nie pomagają zobowiązania unijne, ani międzynarodowe dokumenty, których jesteśmy sygnatariuszami. Powieliliśmy znany schemat: podpisaliśmy co trzeba, robimy dobre miny przed światem, ale w naszej zagrodzie robimy po swojemu. Tak, jakbyśmy żyli na innej planecie, oddychali innym powietrzem i zupełnie nie dotyczyły nas problemy współczesnej globalnej wioski – zmiany klimatu, rosnące stężenie trujących pyłów i gazów, erozja gleb, powodzie, utrata bioróżnorodności...

 

A przecież, parafrazując, wszyscy siedzimy na tym samym drzewie i w takim samym stopniu od niego zależymy.

 

W Polsce, podobnie jak w wielu innych  krajach, 10 października obchodzono jako Dzień Drzewa.

 

Wszystkim Drzewom życzymy dobrej pogody i wielu setek lat, a nam, Ludziom, mądrości.

 

Jednych i drugich zapraszamy do udziału w 2 fotograficznych konkursach z nagrodami:

1.Konkurs na Najpiękniejsze Polskie Drzewo

2.Konkurs na Najpiękniejszą Polską Aleję

 

Tym wszystkim, którzy chcą w szczegółach poznać najnowszą i jakże dramatyczną historię polskich drzew i całych alei polecamy odwiedziny na stronie stowarzyszenia SADYBA.

2.Konkurs na Najpiękniejszą Polską Aleję

Autor: Jacek Karczewski

Źródło: brak

Powiązane artykuły

Warszawa i Sopot - miasta na pTAK!

Warszawa i Sopot - miasta na pTAK!

20 lipiec 2014

Twoje miasto jest Twoje.

WIĘCEJ >
Zapraszamy na Dzień Dziecka w Sinfonia Varsovia

Zapraszamy na Dzień Dziecka w Sinfonia Varsovia

26 maj 2014

Wraz z Orkiestrą Sinfonia Varsovia i LAMALA zapraszamy dzieci i rodziców do niezwykłego świata przyrody i sztuki. 31 maja w godz. 11.00-17.00 w siedzibie Sinfonia Varsovia przy ul. Grochowskiej 272 w Warszawie wspólnie stworzymy Krainę Czarów wypełnioną obrazami, smakami, zapachami, dźwiękiem, ruchem i przede wszystkim ptakami.

WIĘCEJ >
Piotr Bukartyk jest na pTAK!

Piotr Bukartyk jest na pTAK!

15 maj 2015

Artysta dołączył dzisiaj do akcji NIE BĘDZIE PTAKÓW, NIE BĘDZIE ŚPIEWANIA.

WIĘCEJ >