Wydarzenia

Noc Sów w Goniądzu

W ostatni weekend, a dokładniej 5 kwietnia zorganizowaliśmy pierwszą Noc Sów w Goniądzu - dla dzieci, młodzieży i ptakowych zapaleńców. Było ciemno, głucho i…śniegu po pachy. Jednak choć pogodowa aura nie sprzyjała, warto było wspólnie s

Choć z niecierpliwością i radością wyczekiwaliśmy tego wydarzenia, początek okazał się mało obiecujący. Dzień przed naszą Nocą Sów stoczyliśmy nierówną walkę z zimą. Po odśnieżeniu terenu naszego Centrum Orlikowego przyszła gorzka refleksja, bo śnieg wciąż padał i padał, a nic nie zapowiadało, że przestanie. Byliśmy pewni, że w taką pogodę nie tylko sowy, ale i uczestnicy naszej imprezy nie dopiszą. Wszak, kto chce włóczyć się po ciemku w zacinającym śniegu?

 

Poranek następnego dnia nie był wcale lepszy. Jadąc do zaprzyjaźnionej szkoły w Goniądzu, chcąc opowiedzieć o wiośnie sów, musieliśmy odkopać samochód z zwałów śniegu…

 

Mimo wszystko uparcie wierzyliśmy, że przestanie padać. I finalnie, gdy rozpoczynaliśmy Sowią Noc śnieg nie padał już od kilku godzin. A frekwencja i sowy dopisały.

 

Po obejrzeniu filmu Artura Tabora i naturalnej zadumie połączonej z minutą ciszy na cześć tego niezwykłego człowieka, nadszedł czas… strasznych, sowich opowieści. Jednak, jak się okazało, te straszne, sowie opowieści nie były takie strasznie, a wręcz przeciwnie - miłe i zabawne. Mimo wszelkich starań edukatora, aby dały do myślenia i podniosły ciśnienie wśród widowni, wyszło zupełnie inaczej. W ciemnościach rozjaśnianych świecami do prowadzącego opowieści ukradkiem zbliżył się najmłodszy uczestnik zajęć... Odtąd sowie opowieści były prowadzone i komentowane przez dwóch a nie jednego prelegenta - i zamiast bać się, widownia doskonale się bawiła.

 

Gdy wreszcie ruszyliśmy na nocny spacer, wszystkich opanowała rządza usłyszenia sów. Niestety nietypowa pogoda sprawiła, iż mieliśmy okazję je tylko obserwować.

 

Samica płomykówki wyszła ze swego przewodu wentylacyjnego na samym początku wabienia, jednak raczej z myślą, iż nadleciał jej mąż z kolacją niż pojawił się obcy intruz. Gdy okazało się, iż to nie wyczekiwany posiłek, schowała się szybko do środka i tyle ją było widać. A my nie chcąc utrudniać jej i tak trudnej już wiosny, ruszyliśmy dalej.

 

W kolejnym lokalu również zamieszkiwanym przez płomykówki sytuacja się powtórzyła. Cóż się dziwić - nietypowa wiosna i doskwierający ptakom głód przyczyniły się do nietypowych reakcji sów. Sowy ignorowały tak z reguły skuteczne wabienie głosami, ale za to reagowały na piski gryzoni. Ciągle padający śnieg i jego gruba warstwa sprawiły, że początek tegorocznej wiosny okazał się trudnym okres dla tych drapieżników.

 

Mimo, że sowich głosów nie usłyszeliśmy, wyprawa była warta świeczki. Na deser i na rozgrzanie zostawiliśmy sobie ognisko w Centrum Orlikowym oraz kuluarowe rozmowy o sowach. Wśród nas byli przyrodnicy, zawodowi ornitolodzy i miejscowi miłośnicy przyrody i regionu. Sąsiedzi, przyjaciele i znajomi. Długoletni mieszkańcy Goniądza i jego okolic, ale również Ci, którzy zakochali się w tym miejscu niedawno.

 

Dziękujemy wszystkim żądnym nocnych przygód. Było twórczo, miło i swojsko. I mamy nadzieję, że do następnego razu…

Autor: Marcin Siuchno

Źródło: Fot. Marcin Siuchno, Paweł Pstrokoński

Powiązane artykuły

Bieszczadzki Park Narodowy

Bieszczadzki Park Narodowy

05 październik 2010

Został powołany w 1973 roku celem ochrony specyficznej przyrody Bieszczadów (m.in. charakterystycznej roślinności połonin, zbiorowisk alpejskich z wysokogórskimi gatunkami wschodniokarpackimi).

WIĘCEJ >
Ogólnopolska akcja!

Ogólnopolska akcja!

12 luty 2015

Wieszamy budki!

WIĘCEJ >
Zakończyliśmy szkolenia dla Liderów i Edukatorów

Zakończyliśmy szkolenia dla Liderów i Edukatorów

16 maj 2015

Zakończył się cykl szkoleń dla 21 Liderów i Edukatorów Regionalnych z całej Polski. Było intensywnie, pracowicie, twórczo i ekscytująco. Dla ptaków i przyrody!

WIĘCEJ >