Jestem na pTAK!

Kamusznik, fot. Maciej Cmoch

Rzut oka do Maroka

Wakacje w toku, a my w ramach inspiracji zapraszamy do lektury z podróży Macieja Cmocha, który tej wiosny z grupą znajomych odkrywał Maroko i tamtejsze gatunki ptaków.

W dniach 22-30 kwietnia 2014 dzielna ekipa w składzie: Jacek Tabor, Piotr Malik, Roman Stelmach, Robert Tęcza i ja – niżej podpisany – przemierzyła ponad 3000 km po drogach i bezdrożach Maroka. Cel? Wydaje się oczywisty – odkryć i zobaczyć piękno marokańskich ptaków. Nasz szlak wiódł przez niemal wszystkie typy krajobrazów – od żyznych pól, przez skaliste pustkowia i piaszczyste wydmy po strzeliste góry Atlasu.

                                     

Nasza podróż zaczęła się od Rabatu (od miasta-stolicy, nie od promocji). Wynajętym na czas wyprawy autem ruszyliśmy na północ do laguny Merja Zerga, gdzie spodziewaliśmy się zobaczyć Uszatkę Mauretańską. Ta piękna sowa gniazduje, podobnie jak nasza Uszatka Błotna, zakładając gniazdo na ziemi, w terenach nieco podmokłych, porośniętych wysoką roślinnością. Dzięki pomocy tubylca udało nam się wieczorem wypatrzeć dwa osobniki przelatujące nisko w kierunku laguny. Tubylec ów nie zjawił się przy nas przypadkiem. Za drobną opłatą Marokańczyk zaoferował nam swoje usługi w postaci wskazania idealnego punktu obserwacyjnego. Twierdził, że przyjdzie nam je obserwować w komfortowych warunkach, popijając herbatkę miętową – bo tak się składa, że codziennie wieczorem Uszatki przelatują akurat tuż nad jego gospodarstwem. Rewelację tę przyjęliśmy z lekkim niedowierzaniem, ale rzeczywistość okazała się taka jak z opowieści Marokańczyka – była herbata i sowy, latające tuż nad dachem jego domu!

 

Maroko odwiedza wielu miłośników ptaków, dlatego w kraju tym - jak grzyby po deszczu - zaczęli pojawiać się różni terenowi przewodnicy. Na początku miałem mieszane uczucia co do wynajmowania lokalnych znawców terenu (wiadomo, wypatrywanie ptaków samodzielnie to większa przygoda), ale z drugiej strony, jeżeli Marokańczycy będą mieli zysk pochodzący z rozwijającej się turystyki przyrodniczej to w ich interesie będzie ochrona zwierząt i ich siedlisk.

 

Wkrótce potem znaleźliśmy się niedaleko terenów łowieckich króla Mohammeda VI. W tym miejscu warto wspomnieć, że Maroko jest dziedziczną monarchią konstytucyjną, a panujący obecnie król wywodzi się z dynastii Alawitów, rządzącej tym krajem od XVII w. Wydaje się, że król jest w kraju faktycznie lubiany i szanowany – jego portrety wiszą w wielu miejscach (nie tylko urzędach), a sam kraj ominęła tzw. Arabska Wiosna Ludów. Wróćmy jednak do ptaków…

 

W sąsiedztwie zarośniętych krzewami terenów króla planowaliśmy zaobserwować Szponiastonoga Zbrojnego, bardzo rzadkiego kuraka. Mimo, że ptak ten jest bardzo skryty i płochliwy, to plan został zrealizowany. Dwa osobniki pokazały się na moment wzlatując, po czym zapadły się gdzieś w gęstwinę – na dobre. Choć zbyt długo nie nacieszyliśmy wzroku Szponiastonogami, to jednak okoliczne soczyście zielone i aromatyczne krajobrazy w pełni usatysfakcjonowały nasze przyrodnicze żądze. Obserwowaliśmy tam również m.in. Dzierzby Rudogłowe i Świstunkę Górską.

 

Przemieszczając się pomiędzy różnymi ptasimi terenami, od czasu do czasu natrafialiśmy na wysypiska śmieci, które mnóstwem barw i zapachów przyciągały do siebie całe hordy Czapli Złotawych, Bocianów Białych i Kań Czarnych. Na największym ze spotkanych wysypisk spokojnie wypasały się… krowy i owce. W Maroko bowiem pasterstwo jest bardzo powszechne i wędrujące za pasterzami stada owiec, kóz lub krów można spotkać w bardzo zaskakujących miejscach. Na południu, w pustynnej części kraju, do pasterskiego zestawu dochodzą jeszcze wielbłądy. Innym powszechnym gospodarskim zwierzęciem jest osioł. Maroko to gratka dla fanów tradycyjnego rolnictwa, które w wielu miejscach opiera się głównie na sile mięśni tych zwierząt.

 

Znacznie bardziej niż wysypiska interesowały nas zbiorniki wodne. Nie było ich niestety zbyt wiele, a te które udało się odwiedzić zaserwowały nam iście egzotyczny zestaw: Łyski Czubate, Szczudłaki, Sterniczki, Marmurki, Ohary, Podgorzałki, Modrzyki. Trafiło się także stadko Flamingów Różowych i samotny Ibis Kasztanowaty.

 

Nasza dalsza podróż przebiegała cały czas w kierunku południowym. Pomału zostawialiśmy za sobą żyzne pola, a krajobraz stawał się coraz bardziej księżycowy. Jednak wszystkie te gorące pustynie, półpustynie, rumowiska i skały tylko z pozoru pozbawione były życia. W stworzenia obfitowały zwłaszcza tzw. uedy – koryta potoków okresowo wypełnianych wodą. W jednym z takich uedów udało się nam wypatrzeć Skotniczkę, Skowrończyka Rudawego, Stepówki Rudogardłe i Skowrona Pustynnego.

 

Pozostałe pustkowia witały nas Krukami Pustynnymi, Rudorzytkami, Górniczkami Małymi, Skowronikami Rudawymi, całą paletą dzierlatek, Skowrończykami Sierpodziobymi czy też ich kuzynami – Skowrończykami Małymi. W różnych pustynnych i skalistych środowiskach natrafialiśmy na terytoria białorzytek – Czarnogardłej, Rdzawej, Maghrebskiej, Saharyjskiej, Żałobnej, Pustynnej. Nie raz od liczby obserwowanych gatunków kręciło się nam w głowach. Pośród jednego z marsjańskich krajobrazów z niewielką pomocą tubylca (całe szczęście - gdyby nie on, w ogóle byśmy tego nie osiągnęli…) udało się stwierdzić prawdziwego raryta (w żargonie ptasiarzy oznacza to ptaka rzadkiego, od ang. rare – rzadki) – Puchacza Pustynnego, a niejako na deser parę Sokołów Berberyjskich przy gnieździe.

 

Nie samymi ptakami człek żyje, dlatego zwracaliśmy uwagę także na inne zwierzaki.Spod nóg uciekały egzotyczne dla nas gatunki jaszczurek, węży, żółwi. Choć trudno powiedzieć, żeby te ostatnie uciekały… Nie brakowało szarańczaków i sporych rozmiarów chrząszczy. Przyciągała także egzotyczna roślinność, za którą uganiał się głównie Romek.

 

Większość czasu spędzaliśmy w trasie i z zaaferowaniem chłonęliśmy widoki, ale gdy zbliżała się pora obiadowa nasze polskie kiszki zaczynały grać marsza. Padało wtedy hasło: adin, dwa, trin – tadżin! I zaczynaliśmy szukać owego tadżina. Tadżin to tradycyjna marokańska potrawa, na którą składa się mięso, ziemniaki i różne dodatki warzywne, zaś całość zamknięta jest w glinianym naczyniu z charakterystycznym „czopkiem”. W porze obiadowej szukaliśmy w mijanych miejscowościach właśnie takich wystawionych na ulicy „czopków”, które dawały gwarancję pełnego żołądka. A na deser słodkie pomarańcze ze straganu lub arbuzy zjadane gdzieś w drodze lub oazie. Całość dopełniały przepiękne widoki na góry.

 

Wreszcie udało się nam dotrzeć do przedsionka Sahary, miejscowości Merzouga. W okolicy zamierzaliśmy tropić Wróble Pustynne, które przebywać miały przy pustynnych osadach i koczowiskach Beduinów. Zadanie okazało się niełatwe. Odwiedziliśmy kilka potencjalnych miejsc, ale wszędzie spotykaliśmy Wróble Domowe. Z pomocą przyszedł nam okoliczny Beduin, który za „special price for you my friend” zaproponował pomoc. Wróble Pustynne zdołaliśmy zaobserwować więc dopiero przy skomercjalizowanej osadzie Beduinów, którzy żyli w tym miejscu między innymi z prowadzenia karawan dla turystów.  

 

Podczas naszej wyprawy spotkaliśmy naprawdę niewielu turystów. Natknęliśmy się m.in. na emerytowanych ptasiarzy zza naszej zachodniej granicy, Polaków na motorach i Francuza, który na rowerze przemierzyć chciał góry Atlas. My staraliśmy się unikać turystycznych, wielkich ośrodków i podróżowaliśmy w większości po prowincji. I prowincja ta, poza nielicznymi wyjątkami, jest szczera i nieskomercjalizowana – ludzie chodzą w tradycyjnych strojach, budownictwo i, wspomniane już przeze mnie, rolnictwo również mają tradycyjny charakter. Tu i ówdzie można natknąć się na widniejące w oddali prawdziwe koczowiska i zagubione na pustkowiu osady. Maroko to nie tylko gratka dla przyrodników, ale myślę że również dla etnografów. Ale uwaga – nie wszyscy Marokańczycy lubią być fotografowani! Najlepiej po prostu przed wykonaniem zdjęcia spytać o pozwolenie. Trzeba wyczuć sytuację i ludzi.

 

Planowaliśmy także zawitać do turystycznego ośrodka, jakim jest Casablanca, ale powstrzymał nas nieokiełznany ruch uliczny, tzw. wolna marokanka. W tym drogowym wielkomiejskim galimatiasie nawet tak świetny kierowca jak Piotrek, który przeprowadził nas przez karkołomne trasy prowincji, musiał dać za wygraną.

 

Pod koniec wyjazdu zatrzymaliśmy się w Oukaimeden, gdzie zrobiliśmy mały wypad w góry. Zaowocował on obserwacją Modraka, Górniczków, Wróbli Skalnych, Wrończyków i Wieszczków. Udaliśmy się też do Imlil, chcąc dołączyć do naszej listy Jerzyki Widłosterne. Te niestety okazały się dosłownie nieuchwytne. Sama miejscowość jest dosyć ciekawa – trochę turystyczna, trochę tradycyjna. Na szlaku można było spotkać np. parę angielskich turystów z plecakami i kobietę z motyką wracającą z pola gdzieś z tarasy. Miejscowość okraszona była oczywiście straganami z wszelakimi pamiątkami i bibelotami.

 

Nasza podróż zatoczyła koło – wylot z Maroko mieliśmy z Rabatu, gdzie nasza marokańska przygoda rozpoczęła się i tam też się skończyła. Niestety o świcie, przed samym startem, spotkała nas niemiła niespodzianka – opóźniono o godzinę lot naszego samolotu ze względu na mgłę. Dla nas była to fatalna informacja, ponieważ właśnie godzinę mieliśmy planowo czekać w Paryżu na bezpośredni lot do Warszawy. Oczywiście spóźniliśmy się na drugi samolot… ale Air France stanął na wysokości zadania i przebukowano nam bilety na kolejny lot do Warszawy.

 

Maroko to różnorodność i bogactwo krajobrazów oraz ciekawa (bo tak bardzo inna od naszej) Przyroda. Nie zapomnę poranka tuż przed odlotem z Rabatu, kiedy ustawiłem sobie budzik na 5.00. Jak się okazało, wcale nie musiałem tego robić – o tej godzinie w całym mieście rozbrzmiewał głos muezzina nawołującego do modłów. Gorąco zachęcam do odwiedzenia tego pachnącego piaskiem uedów i tadżinami kraju, z żywą i egzotyczną wręcz kulturą. 

Autor: Maciej Cmoch

Źródło: Ptaki Polskie

Powiązane artykuły

17 listopada kupujemy Gazetę Wyborczą!

17 listopada kupujemy Gazetę Wyborczą!

11 listopad 2014

Przekazujemy Wam wyjątkowy plakat: Ptaki Rzadkie i Ginące.

WIĘCEJ >
Powódź w Polsce

Powódź w Polsce

01 październik 2010

Polska w tych dniach zmaga sie z powodzią. Kierujemy słowa solidarności i wsparcia do tych wszystkich, których dotknęły jej skutki.

WIĘCEJ >
Nowe zapytanie ofertowe - rekrutacja Liderów i Edukatorów Regionalnych

Nowe zapytanie ofertowe - rekrutacja Liderów i Edukatorów Regionalnych

20 sierpień 2014

Zapytanie ofertowe nr pTAK!3/02/08/2014 dotyczy: przygotowania i przeprowadzenia kompleksowego procesu rekrutacyjnego Kandydatów na Liderów i Edukatorów Regionalnych w ramach projektu Bądź na pTAK!

WIĘCEJ >