Ptak też człowiek!

Piotr Chara

Sowy w legendach i kulturze

Ptaki magiczne, demoniczne, ginące... Od zarania dziejów intrygowały ludzkość. Swoim dziwnym wyglądem, niepokojącymi dźwiękami i skrytym, nocnym trybem życia. Wpłynęło to na stosunek ludzi do tych ptaków. Zmieniał się on wraz z rozwojem cy

Dla ludów pierwotych i starożytnych kultur sowy były stworzeniami boskimi. Pójdźka była dla starożytnych Greków posłańcem bogini Ateny. Czczono je, jako ptaki symbolizujące mądrość. Mieszkańcy Grecji wychodzili z przekonania, iż ptak widzący w ciemności „głupi być nie może”. Ten szacunek zaowocował wizerunkiem sowy na ateńskich monetach. Tajemnicze i niezrozumiałe sowy nabrały w kulturze Greków cech boskich i nadprzyrodzonych.

 

Pierwotne ludy Północy wierzyły, iż puchacz, ale też sowa śnieżna pomagały im nawiązywać kontakt ze światem bogów, a według wierzeń starożytnej kultury Chin płomykówka chroniła przed pożarem. W późniejszych okresach mit ten rozrósł się i w rezultacie płomykówka chroniła ludzi przed wszystkimi nieszczęściami. Co ciekawe, na budowlach i domach konstruowano z tego powodu specjalne wieże z wizerunkiem tejże sowy.

 

Szacunek dla tego, co niezrozumiałe zanikł wraz z nastaniem średniowiecza. I tak nocni łowcy, miast być posłańcami bogów i symbolem mądrości zaczęli być postrzegani jako wcielenie diabła i symbol zła, wieszczący nieszczęście. W tym okresie świadomość ludzką wypełnił obraz sowy, jako przybranej postaci złośliwej czarownicy bądź też diabła. Wiązały się z tym często nie lada problemy. Gdy płomykówki zasiedlały wieże kościołów, proboszczowie wpadali w popłoch. Syczące i chrapliwe krzyki ptaków powodowały plotki o zasiedleniu kościoła przez siły nieczyste.

 

Puszczyki, z łaciny zwane strix, nazwę swą wzięły od strzygi. Najpierw rzymskiego, następnie przejętego przez Słowian upiora wysysającego krew z ludzi lub małych dzieci, mamiącego i sprowadzającego na pewną śmierć wędrowców. Mniej niebezpieczny, choć równie przerażający był potarczuk. Była to przemieszczająca się na skrzydłach wiatru dusza człowieka zmarłego śmiercią gwałtowną, bądź nieochrzczonego dziecka, głosem puszczyka domagająca się chrztu lub sprawiedliwości.

 

Wszystkie lęki powodowane przez sowy zlały się w jedno, silnie zakorzenione przekonanie, iż krzyki, syki i gwizdy sów są omenem śmierci i nieszczęścia. Najwyraźniej widać to w ludowej roli pójdziki. Jej głos tłumaczono jako jękliwe wezwanie „pójdź, pójdź w dołek pod kościołek” (ciekawe jak bardzo grecka nazwa tej sowy, czyli „posłaniec Ateny” stoi w kontraście ze słowiańską –pójdźką). Również sama widziana sowa zwiastować miała zgon.

 

Ciekawa jest również transformacja mitów zaczerpniętych od innych kultur. Płomykówka miast chronić przed pożarami zwiastowała go, ba, wręcz to ona podpalała strzechy iskrami sypiącymi się z jej płomiennych rudych piór. Sowy chroniły gospodarstwa przed nieszczęściami, ale przybite do płotów i drzwi stodół.

 

Tak ważne ptaki musiały stać się elementem magii ludowej. Zdrowotnie zalecano wdychać popiół z sowy, na wszelkie choroby gardła i płuc. Suszony, powieszony u powały stajni puchacz skutecznie chronił przed chorobami konie. Wyjęta z wygotowanej czaszki sowy kosteczka w kształcie haczyka, miała niezawodnie przełamywać niechęć dziewcząt do zalotnika.

 

Czasem, pojawiał się również pozytywny wizerunek sowy. Krzyżacy przynieśli ze sobą na ziemie Polskie puchacza, jako symbol mądrości i zadumy, z lubością ozdabiali jego wizerunkiem zamkowe latryny.

 

Strach przed sowami wbrew pozorom wydaje się logiczny. Ludzie nie wiedzieni prawie nic o ich życiu. Widzieli je i kojarzyli tylko z porą niebezpieczną, w której człowiek jest bezbronny, czyli z nocą. Nie potrafili wyobrazić sobie celu ich pohukiwań i krzyków. A widywane w dzień sowy atakowane przez wszystkie inne ptaki były dowodem, że jest z nimi coś nie tak. Nie mogą należeć do świata przyrody, wszak świat przyrody ich nie akceptuje. Stąd brał się strach i nienawiść. Sowy były tępione bo ludzie chcieli uchronić się przed złem.

 

Niestety zakorzeniona w świadomości ludzkiej niechęć wciąż sprawia, iż sowy nie są lubianymi ptakami. A szkoda, gdyż te pożyteczne ptaki wraz ze zmianami krajobrazu rolniczego są coraz rzadsze. Coraz rzadziej można usłyszeć demoniczne syki płomykówek, smętne wołanie pójdźki i podnoszące włosy pohukiwanie puszczyków...

Autor: Marcin Siuchno

Źródło: fot. Tomasz Sczansny

Powiązane artykuły

Wielkopolski  Park Narodowy

Wielkopolski Park Narodowy

01 październik 2010

Wielkopolski Park Narodowy utworzony został w 1957 roku. Powierzchnia Parku wynosi 7584 ha, z czego pod ochroną ścisłą znajduje się 260 ha, otulina to 7256 ha (z wyłączeniem terenów miejskich Puszczykowa, Mosiny oraz Stęszewa).

WIĘCEJ >
Kolejna Zielona Szkoła w Goniądzu za nami

Kolejna Zielona Szkoła w Goniądzu za nami

18 listopad 2013

Możemy dumnie ogłosić koniec kolejnej zielonej szkoły, którą zorganizowaliśmy w Centrum Orlikowym w Goniądzu. Tak jak rok temu, również teraz przyjechały do nas dzieci z szkoły podstawowej. I tak jak rok temu - przyjechały, żeby zmoknąć, z

WIĘCEJ >
Kuna domowa

Kuna domowa

05 październik 2010

W Polsce żyją dwa gatunki kuny: leśna i domowa. Dziś opowiem Ci o kunie domowej, zwanej też kamionką.

WIĘCEJ >