W lesie

Zofija i gwiazdy

Lipiec. Tu i ówdzie, z parków i zagajników umęczonych letnimi upałami dobiegają głośne, melodyjne pogwizdywania. Coś jakby zofija. Nasi dziadkowie mówili, że zapowiadały deszcz.

To Wilga.
Kiedyś najbardziej telewizyjny z naszych ptaków. Żadna scena z umajonym lasem nie mogła wybrzmieć bez jej śpiewu w tle: „Czarne chmury”, „Podróż za jeden uśmiech”, czy „Daleko od szosy”.  Jej, a właściwie jego głos (zwykle śpiewają tylko samczyki) towarzyszył Zbyszkowi z Bogdańca, Panu Wołodyjowskiemu oraz Czterem Pancernym i Szarikowi. (Oczywiście w tych nielicznych momentach, kiedy akurat nie walczyli z wrogiem.) Poza dawnymi filmami, fletowe zofija późną wiosną i latem możemy usłyszeć w całej prawie Polsce. To, a także wiele zaskakujących chrapnięć, kraknięć, miauknięć oraz innych, nieprzystających odgłosów. Dochodzą z obrzeży lasów, śródpolnych remiz, ze starych parków, sadów i ogrodów. Pod warunkiem oczywiście, że takie gdzieś się jeszcze zachowały. Nigdzie jednak często (w całym kraju mamy tylko 80-150 tysięcy par lęgowych) ani nawet długo, bo Wilgi są wyjątkowo płochliwe. Kiedy samczyk przemyka z jednej kępy drzew na drugą, wygląda jak pulsujący neon. I tylko wtedy mamy szanse go zobaczyć. Gdy wyląduje na drzewie – znika.
 
Takie kolorowe, a niewidoczne
Odważne połączenie elektrycznej żółci i czerni, do tego karminowy dziób i oczy oraz ciemnobłękitne nogi działają w światłocieniach liści jak najlepszy kamuflaż.

Wilga, fot. Kamil WrońskiW tych warunkach jeszcze trudniej dostrzec żółto-zielonych samiczkę i młodzież. Nic dziwnego, że ptaki tropikalnych lasów są tak oszałamiająco kolorowe. Zgadza się: wilga jest ptakiem tropikalnego lasu, który skolonizował prawie całą Europę i jeszcze kawałek Azji. Dlatego przylatuje do nas gdy na niebie pewne słońce, a na drzewach liście, w których może się schować. Mimo to, gdy dopisze nam wiosenne szczęście, możemy czasami zobaczyć jak jeden albo kilka odlotowych ptaków przeskakuje z gałęzi na gałąź, zwiesza się głową w dół, macha skrzydłami, pięknie gwiżdże i brzydko skrzeczy. Tak popisują się samczyki. Całej scenie przygląda się zaciekawiona samiczka lub dwie. Zdarza się, że w pozycji… do góry nogami.

 

Wilga, fot. Kamil Wroński (źródło: Grupa Jaki to pTAK!?


Samczyk Wilgi, oprócz tego, że jest piękny, muzycznie uzdolniony i gimnastycznie wyrobiony, jest też bardzo pracowity. Gdy jego partnerka wysiaduje jaja w koszyku misternie zaplecionym gdzieś w rozwidleniu gałęzi, on przez cały czas przynosi jej jedzenie. Już wcześniej podsuwał jej pod dziób soczyste gąsienice. Chciał w ten sposób pokazać, jaki jest zaradny i przekonać, że warto się z nim związać. Oczywiście najpierw zwrócił na siebie uwagę swoim telewizyjnym śpiewem.
 
Dobre geny to nie wszystko
Gdy w gnieździe pojawią się pisklęta, oboje rodzice dwoją się i troją, aby nastarczyć im pokarmu. Na szczęście maluchy na wysokobiałkowej diecie z owadów rosną jak na drożdżach. Już po 3 tygodniach, w towarzystwie mamy i taty, przemykają niewidoczne wśród listowia. Jeszcze zanim opuściły gniazdo, ojciec pokazał im jak śpiewają „prawdziwe wilgi”. Dzieciaki zdecydowanie więcej entuzjazmu zdradzały na widok kolejnej porcji robaków, ale lekcje śpiewu z tatą są jednymi z najważniejszych w ich życiu. Geny to zdecydowanie za mało. My też jesteśmy fizjologicznie przygotowani do tego, aby mówić, jednak to, jak będziemy mówić i czy w ogóle, zależy od naszych nauczycieli i wzorców językowych. Młode wilgi i inne ptaki śpiewające też muszą nauczyć się swoich melodii. Młodziaki, które już pod koniec lata nucą i pogwizdują, z czasem nabiorą pewności siebie, a ich piosenka będzie coraz bogatsza i czyściej wykonana. Za dwa lata będą gotowe, żeby zawrócić nią komuś w głowie. Ich siostry nie muszą śpiewać. Ale powinny wiedzieć jak brzmi dobra, plemienna ballada. Bo jak później odróżnią dobrego kawalera od złego? Wykonanie ojca będzie dla nich wzorem. Szkoda, że my słyszymy zaledwie ułamek tych wokalnych popisów, ale w porównaniu z ptakami, jesteśmy prawie głusi.  
 
Trzeba się dogadać
Kiedy my, ssaki, znaczymy swoje terytoria moczem i kałem, boskie ptaki śpiewają. Skowronki nie przestają nawet wtedy, gdy jakiś drapieżnik siada im na ogonie. Właściwie to śpiewają wtedy jeszcze głośniej i jeszcze szybciej! (Chociaż i bez tego wyrzucają dziesiątki nut w każdej sekundzie.)

Wilga, fot. Jacek Osiński Tak jakby chciały w ten sposób pokazać, że się nie boją - że są w świetnej formie i nie dadzą się złapać. Lepiej więc będzie dla takiego myszołowa, na przykład, żeby poszukał sobie innego obiadu, bo na ten i tak nie ma szans… Ptaki załatwiają głosem większość swoich spraw. Poza wyjątkami odzywają się dużo, często i na różne sposoby. Najczęściej są to praktyczne komunikaty do partnerów, dzieci, współtowarzyszy i sąsiadów: Tu jestem!, A ty gdzie jesteś?, Ale mam wielkiego robaka!, Masz coś?, Kot! W nogi!, Wynoś się, to mój ogród!... Im bardziej są zajęte i im gorsza widoczność, tym więcej gadania. Dotyczy to gównie tych, które trzymają się w mniejszych lub większych grupach. Te, które żyją w multikulturowych (wielogatunkowych) społecznościach, wykształciły nawet coś na kształt zrozumiałego dla wszystkich Basic English. Wszyscy w parku rozumieją głośny alarm spłoszonego kosa. To w sytuacji, gdy wróg kosa zaskoczył i jedynym wyjściem jest szybka ucieczka. Co innego, gdy Zięba zobaczyła kota, który jeszcze nie zobaczył zięby. Wówczas sąsiedzi usłyszą jej ciche i subtelne siii.

Wilga, fot Jacek Osiński (źródło: Grupa Jaki to pTAK!?)



Każdy wie, że musi być czujny, bo na dole czai się zagrożenie oraz, że więcej zyska zachowując dyskrecję, niż gdyby nerwowym gdakaniem zdradził swoje położenie. Podobnym (takim samym?) siii odezwałaby się modraszka, bogatka czy któraś z pokrzewek.

Gatunek nie ma znaczenia. Znaczenie ma rodzaj i kierunek zagrożenia. To jak podstawowa instrukcja bezpieczeństwa. Każdy musi wiedzieć jak się zachować i dokąd bezpiecznie uciekać. Przed krogulcem na dół i w głąb krzaka. Przed kotem do góry i na zewnątrz…
 
Żyjące obok siebie ptaki ostrzegają się nawzajem przed niebezpieczeństwem, a w razie potrzeby wzywają pomocy i razem bronią swojej polany. Również krzykiem. Niektóre przedrzeźniają, prowokują a nawet zwodzą i oszukują. Ludzie od zawsze zwracali uwagę na swoich kolorowych i gadatliwych sąsiadów. W ich zawołaniach słyszeli całe opowieści, a nawet przepowiednie. W starożytnym Rzymie wyspecjalizowani wróżbici zwani pulardami przepowiadali przyszłość z zachowań ptaków. Historia dowodzi, że niekiedy całkiem akuratnie. Dla naszych przodków ptaki były posłańcami bogów. Tak jak bogowie, przybywały do nas z nieba i miały skrzydła. Zachwycały wyglądem albo głosem, a takie jak wilga jednym i drugim! W wielu językach różne ptaki same wołają swoje imię. W naszym są to między innymi gęgawy, krakwy, rycyki, kuliki, kszyki, śmieszki, derkacze, dudki, kukułki, kawki, kruki, pliszki, świerszczaki, brzęczki, kwiczoły, szczygły, dzwońce, dziwonie, turkawki, czy puchacze.

Dlaczego?
Siedzące w gnieździe młode Wilgi, podobnie jak wiele innych piskląt, oprócz śpiewania uczą się też astronomii.
Przyglądają się niebu.

Za dnia studiują ruchy Słońca, nocami położenie gwiazd. Najważniejsza jest Polarna i towarzyszące jej gwiazdozbiory. To dlatego, że Gwiazda Polarna jako jedyna nie zmienia w ciągu nocy swojego położenia. Ta wiedza, wzmocniona informacją genetyczną i wielką dawką hormonów, będzie im potrzebna w drodze na zimowiska. Dzięki niej znajdą też drogę powrotną do zagajnika, w którym przyszły na świat. Oczywiście w Afryce muszą nauczyć się nieba, które świeci nad południową półkulą, ale co to dla nich…
 



Wilga z młodymi studiującymi astronomię...
Fot. Jacek Drozda 



Gorzej, że po drodze muszą stawić czoła niezliczonym niebezpieczeństwom: drapieżnikom, załamaniom pogody, piaskom ciagle powiększającej się Sahary. Nie mają też wyjścia – muszą polecieć przez kraje śródziemnomorskie.
Tam instynkt to zdecydowanie za mało, żeby w potwornym zmęczeniu rozpoznać zastawione na nie sieci, sidła, lepy, zatrutą wodę i pokarm, rażące prądem instalacje, czy zamaskowanych ludzi z bronią. Szacuje się, że w czasie jesiennej i wiosennej migracji w krajach basenu Morza Śródziemnego i na Bałkanach każdego roku ginie co najmniej ćwierć miliarda ptaków. Oprócz wilg są wśród nich również nasze słowiki, drozdy, jaskółki, skowronki, orły, czy Bociany... Do dużych ptaków strzela się dla rozrywki. Małe czasami się zjada – ale tylko udka. Podobno trzeba ich więcej niż 100, żeby się najeść.

Po europejskiej stronie czarną listę otwierają Malta i Włochy. Ale we Francji, Portugalii, Grecji, Albanii, czy Czarnogórze wcale nie jest lepiej. Rzeź ptaków trwa w najlepsze. Mówią, że to w imię tradycji... 


Tekst: Jacek Karczewski, Ptaki Polskie 

 

Powiązane artykuły

Przetarg na organizację wycieczek podczas Zlotu Ptaków Polskich.

Przetarg na organizację wycieczek podczas Zlotu Ptaków Polskich.

22 maj 2014

Goniądz: Usługa w zakresie organizacji wycieczek na Zlocie Ptaków Polskich Numer ogłoszenia: 173950 - 2014; data zamieszczenia: 22.05.2014

WIĘCEJ >
Marzec z Nocą Sów!

Marzec z Nocą Sów!

02 marzec 2016

Ten miesiąc zdominowały Sowy...

WIĘCEJ >
Oferta na pTAK!

Oferta na pTAK!

03 październik 2010

Kampania pTAK!, chociaż poświęcona ptakom i ochronie bioróżnorodności, jest w całości adresowana do ludzi – do Państwa. Ma uczyć, bawić, może wzruszać - na pewno łączyć...

WIĘCEJ >