W lesie

Sójka

Sójki zwykle widzimy w locie. Ale bynajmniej nie dlatego, że powietrze stało się jej żywiołem. Jedynie dlatego, że to bardzo płochliwy ptak.

Gdzie patrzeć: las i wokół lasu, coraz częściej w dużych parkach i na przedmieściach, gdzie zachowało się dużo zadrzewień.

Czego wypatrywać: albo brązów w różowym odcieniu, albo wyrazistego czarno-białego wzoru, albo krzykliwego błękitu, albo kombinacji wszystkich tych trzech elementów.

 

Czego nasłuchiwać: straszny wrzask.

 

Kiedy: cały rok.

 

Status: 200-400 tysięcy par w Polsce.

 

Najbliższa rodzina: Kawki, Wrony, Sroki, Orzechówki, Kruki – krukowate.

 

Sójki zwykle widzimy w locie. Ale bynajmniej nie dlatego, że powietrze stało się jej żywiołem. Jedynie dlatego, że to bardzo płochliwy ptak. Najpewniej czuje się schowana wysoko wśród gałęzi drzew. Zawsze czujna i spostrzegawcza, stamtąd obserwuje co się dzieje dookoła. Zdecydowanie woli widzieć niż być widzianą. I zaraz wszystkim
o wszystkim opowie – a właściwie wykrzyczy. Sójka nie jednemu uratowała życie w lesie. Zaś niejeden drapieżnik stracił przez nią obiad. Podobnie jak myśliwy „okazję”.

 

Ale to nie jedyna przysługa, jaką świat zawdzięcza Sójkom. Otóż te pracowite ptaki
od wieków sadzą lasy. Bukowe, leszczynowe, ale przede wszystkim dębowe. Sójki
to wielcy amatorzy żołędzi. Jesienią, gdy dęby owocują, przedsiębiorcze Sójki przygotowują zapasy na zimę. Wówczas stada Sójek przemieszczają się po okolicy odwiedzając znane sobie „punkty zbioru żołędzi”. Każda Sójka zbiera około 2-3 tysiące pożywnych nasion. Wszystkie ukryje – oczywiście pojedynczo, wyjątkowo po 2. Przecież nierozsądnie byłoby magazynować całość w jednym miejscu. Gdyby dobrały się do nich Dziki lub Sarny, albo np. któryś z dzięciołów – cała praca poszłaby na marne,
a i perspektywa przetrwania zimy byłaby wielce niepewna. Żołędzie będą schowane najczęściej na ziemi. Pod mchem, gałęziami, liśćmi, kamieniami – gdziekolwiek się da. Trzeba przy tym uważać, bo sąsiedzi mogą obserwować z ukrycia i jak tylko prawowity właściciel schowka odfrunie, przeniosą jego cenną zawartość.

 

Gdy przyjdzie sroga zima, a krótki dzień nie wystarczy na znalezienie dostatecznej ilości jedzenia – Sójki bezbłędnie trafią do swoich żołędzi! Nawet jeśli spadł śnieg, a otoczenie wygląda zupełnie inaczej – one i tak odnajdują swoje zapasy. To nie wszystko. Bo gdy nadejdzie już wiosna, ale jedzenia wciąż mało, Sójki wiedzą, że na końcu maleńkich dąbków, które właśnie wykiełkowały, wciąż znajduje się wielkie, pożywne nasiono.

 

Ale nawet bardzo głodna Sójka nie jest w stanie zjeść całego zapasu. Tym bardziej,
że bardzo rozsądnie nim gospodaruje. Innymi słowy, jeśli jest łatwo dostępne inne jedzenie, ukryte żołędzie zostawia na gorsze czasy... I tak Sójki sadzą cenne dąbrowy
– tym cenniejsze, że tak rzadkie wśród sosnowych plantacji sadzonych przez ludzi.
Co najważniejsze, w ten sposób myślą nie tylko o tym co tu i teraz, ale i o następnych pokoleniach.

 

I na tym też polega Doskonałość Przyrody. Wszyscy coś dają, coś wnoszą, są od siebie zależni. I wszyscy mają prawo korzystać ze wspólnych dóbr i zasobów.

(I tylko my, ludzie, tego nie rozumiemy. My - tylko bierzemy.)

 

Sójki, podobnie jak ich kuzynki Sroki, coraz śmielej zaglądają do naszych miast
i osiedlają się na ich obrzeżach lub w parkach. I tutaj znowu zaskakują – piękną kompozycją mocnych i kontrastowych kolorów. Sójka jest jak kalejdoskop. W zależności od tego czy zobaczymy ją w locie, czy charakterystycznie podskakującą na ziemi,
wyda nam się albo przede wszystkim ruda, albo czarno-biała, albo (zaryzykujmy) intensywnie błękitna! Charakteru dodają zawadiackie wąsy noszone przez obydwie płci
i śmiałe, świdrujące spojrzenie.

 

Temperament, wielka głowa i silny dziób zdradzają pokrewieństwo. Ten ostatni informuje nas również o tym, że Sójka zje praktycznie wszystko, co się w ten dziób dostanie. (Oczywiście nie zmienia to faktu, że żołędzie pozostają jej przysmakiem.) I tak jak cała rodzina krukowatych – Sójki to inteligentne bestie. Wciąż czymś zajęte, zawsze do celu, jak trzeba to mogą liczyć na sąsiadów i znajomych. Świetnie znają swój kwartał lasu oraz wszystkich jego mieszkańców i odróżniają ich od gości i „przechodniów”.

 

Znają m.in. położenie okolicznych mrowisk. Zaglądają tam od czasu do czasu. Wskakują na mrowisko. Jeszcze kilka podskoków i okrzyków – i wszystkie mrówki będą naprawdę wściekłe. W tym czasie Sójka z rozpostartymi skrzydłami praktycznie leży na mrowisku. Mrówki atakują jak oszalałe – ale nie mogą zrobić ptakowi krzywdy bo chronią go pióra. Za to kwas mrówkowy nie tylko ładnie pachnie, ale też doskonale odkaża i dezynfekuje. Poza tym, w czasie tego swoistego zabiegu SPA, zawsze jeszcze można cos przekąsić
– np. kilkadziesiąt szczególnie agresywnych mrówek…

 

Indywidualiści z natury, Sójki mogą łączyć się w pary na całe życie. Jednak poza sezonem lęgowych widują się raczej na dystans. To tak, jakby małżeństwo zamieszkiwało wielki dom, każde w swoich pokojach i czasami tylko wpadali na siebie przypadkiem, albo podejmując gości. Chociaż w tym konkretnym przypadku może nie być to miłe przyjęcie. Na cieplejszą reakcję mogą natomiast liczyć dzieci z poprzednich sezonów.  

 

Na ogół niezbyt towarzyskie Sójki, spotykają się na sąsiedzkich sejmikach – szczególnie późnym latem i jesienią, kiedy jedzenia jest pod dostatkiem, a i czasu sporo. Urządzają sobie wówczas koncerty – śpiewają. Naśladują tzw. ptaki śpiewające. Imitują Kosy, Drozdy, Słowiki. Z całkiem miłym dla ucha skutkiem – a już na pewno zaskakującym! Takie imprezy organizowane są również wiosną. Tam właśnie wolne Sójki znajdują sobie partnerów. Nowożeńcy najczęściej mają 2, czasami 3 lata.

 

Naśladowanie innych głosów to dobry sposób na zabicie czasu, ale też bardzo praktyczna umiejętność. Udając np. Jastrzębia mogą nabrać… np. inną Sójkę, która niebezpiecznie zbliżyła się do leśnej skrytki z jedzeniem. W końcu Jastrząb, to wróg Sójek nr 1., więc jego głos musi wystraszyć! Sójki z powodzeniem uczą się też ludzkiej mowy.

 

No i najważniejsze: za morze Sójki się nie wybierają. Gdy nasza zima daje im się mocno we znaki, mogą podjąć ryzykowną decyzję, aby pozostawić swoje zapasy i ruszyć
na południowy-zachód, uciekając przed mrozami. Polecą jednak nad lądem. Sójki wiedzą, że latają słabo. W powietrzu są bardzo zwrotne, ale lecąc w linii prostej, przypominają raczej kogoś kto nie umie pływać, a został rzucony na głęboką wodę. Sójki unikają nawet lotu na otwartej przestrzeni wiejskich pól. Mimo, że sporo czasu spędzają na ziemi,
bo tam najchętniej szukają pożywienia, to ich żywiołem pozostają gałęzie drzew. Dębów
- oczywiście najchętniej.

 

I tego im i sobie życzymy: dorodnych dąbrów pełnych Sójek i żołędzi!

 

 

Autor: Jacek Karczewski

Źródło: Ptaki Polskie

Powiązane artykuły

Grubodziób

Grubodziób

17 luty 2011

Ten sympatyczny łuszczak poprawnie nazywa się Grubodziób zwyczajny. Ale to kolejny przypadek, kiedy przyrostek zwyczajny jest tak rozpaczliwie nieadekwatny.

WIĘCEJ >
Ptaki Polskie

Ptaki Polskie

31 październik 2014

Ptaki Polskie, organizacja pożytku publicznego.

WIĘCEJ >
Kodeks etyczny Klubu

Kodeks etyczny Klubu

06 październik 2010

1. Dobro Przyrody – w szczególności ochrona dzikich gatunków i ich siedlisk - jest nadrzędnym celem naszego działania.

WIĘCEJ >