Na bagnach i nad wodą

Zielonka

Tym razem zapraszamy do lektury niezywkłej opowieści o świecie Zielonek widzianym oczami fotografa - Jacka Wierzejskiego

Zielonki to piękne ptaki, szczególnie z bliska to widać. Samiec, od spodu niebieskoszary, jest ciemniejszy od samiczki. Ten dymorfizm płciowy wśród chruścieli występuje właśnie tylko u  Zielonek. Kiedy wykluwają się pisklaki, są czarnymi jak smoła kuleczkami, tylko dzióbki mają białe. Z tego względu trudno je fotografować. Dużo lepiej mi szło z rodzicami.

 

Małe Zielonki rosną szybko i robią się niesamowicie brzydkie albo może  „ładne inaczej”, ale to krótki okres i szybko stają się piękne jak mamusia.

 

Rok 2012 pod względem fotograficznym to dla mnie rok chruścieli.

 

Miałem przyjemność bliżej poznać Zielonkę i Wodnika. Na stawach niedaleko Izdebna Kościelnego, na które zaglądam z aparatem od kilku lat, częstym gościem, a właściwie gospodarzem są Zielonki. Od pierwszych dni maja zajmują i bronią  swego terytorium.

 

To na ogół małe powierzchnie, powiedzmy o średnicy około 10 metrów. Zauważyłem że preferują bardzo zarośnięte szuwarami zbiorniki z płytką wodą do wysokości kolan.

Najlepiej jeśli w trzcinach jest małe oczko wodne, tak 3 na 4 metry. W jednym końcu ja z aparatem, a w drugim kilka leżących trzcinek służących za scenę.

 

W przewodnikach jest napisane, że Zielonka jest gatunkiem skrytym, ja bym powiedział, że raczej ciekawskim. Często zaglądają do zamaskowanej siatką czatowni, dotykając dziobem obiektywu.

 

Para, której towarzyszyłem w lecie, z sukcesem odchowała dwa lęgi - po sześć i pięć młodych. Tak się zaprzyjaźniliśmy, że rodzice prowadzili młode tuż koło moich kolan, gdy siedziałem w płytkiej wodzie, nawet bez maskowania. Wystarczyło się nie ruszać.

 

Pewnie pomocne w tym były larwy muchy domowej, które starałem się za każdym razem przynosić im jako łapówkę za pozowanie do zdjęć. Być może te dosyć duże ilości białych robaków przyczyniły się do drugiego lęgu i do zwiększenia tej dość małej populacji w naszym kraju. I tak trzymać - będzie nas, tzn. Zielonek, więcej.

 

Myślę , że ptaki przyzwyczaiły się do mojej obecności i do robaków. Pozwalały na dużo. Oczywiście większość czasu spędzały na żerowaniu, ale byłem też świadkiem zalotów, kopulacji, toalety, karmienia młodych. Ciekawa była obserwacja karcenia trzy-czterotygodniowych podlotów , które potrafiły już same znaleźć jedzenie, ale wciąż szły na łatwiznę i żebrały o nie u rodziców. A przecież rodzice byli wtedy zajęci drugim lęgiem. Jak dorosły, to wszystkie chodziły koło mnie jak kury domowe. A gdy zapomniałem przynieść robaków, z pretensją „obgdakały” mnie, widząc pustą miseczkę.

 

Gdy pod koniec lata stan wody na stawie zaczął opadać, to i Zielonki wyprowadziły się z tej świetnej miejscówki. Do zobaczenia w przyszłym roku.

 

Swoją drogą, ta miejscówka długo pustostanem nie była i zaraz przejął ją Wodnik. Ale o tym w następnym opowiadaniu.

 

Zapraszamy do galerii autorskiej Jacka Wierzejskiego.

 

Dziękujemy za pomoc Markowi Pióro (Blog Plamka Mazurka)

/p

Autor: Jacek Wierzejski

Źródło: Fot. Jacek Wierzejski

Powiązane artykuły

Rzut oka do Maroka

Rzut oka do Maroka

23 lipiec 2014

Wakacje w toku, a my w ramach inspiracji zapraszamy do lektury z podróży Macieja Cmocha, który tej wiosny z grupą znajomych odkrywał Maroko i tamtejsze gatunki ptaków.

WIĘCEJ >
Konkurs na stworzenie dwóch gier edukacyjnych

Konkurs na stworzenie dwóch gier edukacyjnych

02 lipiec 2015

OGŁOSZENIE O KONKURSIE

WIĘCEJ >
Szkoła na pTak

Szkoła na pTak

05 październik 2010

Zapraszamy serdecznie wszystkie szkoły, uczniów i nauczycieli do wspólnej pracy i zabawy w ramach Akcji Szkoła na pTAK!

WIĘCEJ >