W mieście, w parku i w ogrodzie

Sroka

Jeszcze kilkanaście lat temu widok Sroki w naszych miastach był wielką rzadkością.

Gdzie patrzeć: wszędzie – ostatnio głownie w miastach i na przedmieściach.

Czego wypatrywać: eleganckiego, czarno-białego żakietu z długim, sterczącym jak uchwyt ogonem.

 

Czego nasłuchiwać: szybkie, wielokrotne czaka-czaka lub latynoskie cha-cha
(przy czym chodzi o dźwięk sylab raczej niż rytm).

 

Kiedy: cały rok.

 

Status: około 200-500 tysięcy par w Polsce.

 

Najbliższa rodzina: Kawki, Wrony, Sójki, Orzechówki, Kruki – krukowate.

 

Jeszcze kilkanaście lat temu widok Sroki w naszych miastach był wielką rzadkością. Niegdysiejsze Sroki ukrywały się w śródpolnych remizach i zakrzaczeniach – byleby
z daleka od ludzi. Wcale jednak nie uchroniło to ich przed zbiorową niechęcią
i prześladowaniami.

 

Być może nie mając nic do stracenia, kolejne srocze pokolenia podjęły niezwykłą decyzję, dobrze znaną żołnierzom na polu walki: przed ostrzałem artyleryjskim uciekać trzeba
w kierunku wroga. I tak oto, Sroki gromadnie porzuciły remizy i leniwe sioła, aby zamieszkać w miastach i miasteczkach.

 

Ludzie tutaj jakby mniej wrodzy, bo zajęci swoimi sprawami, nie niszczą ich gniazd,
ani nie zabijają. No i przede wszystkim, wyrzucają ogromne ilości jedzenia, które łatwo odnaleźć na ulicy, czy śmietniskach. W końcu w przyrodzie nic się nie marnuje. Sroki doskonale wypełniają tę misję. Dlatego też tak chętnie osiedlają się przy drogach. Hałas tam i śmierdzi – ale za to codziennie są wypadki – giną zwierzęta rozjeżdżane przez samochody. Sroki nauczyły się z tego korzystać. To czego nie zdążą zjeść na miejscu
- schowają na potem.

 

I to tempo miejskiego życia… Też jakby lepiej do Srok pasuje. Przedsiębiorcze, pracowite, ciągle w akcji. Zawsze jest jakiś problem do rozwiązania, coś nowego do odkrycia,
albo do nauczenia. Czasu nie tracą. Nudy nie znoszą. Jak już się najadły, spotkały
z sąsiadami, wypełniły swoje dzienne rytuały, a godzina jeszcze młoda – to może się zabawią.

 

Na przykład kilka takich Srok usiądzie gdzieś na drzewie i zaczyna śpiewać. Powtarzam: „śpiewać”. Nie tak głośno i harmonijnie jak cała ta tradycyjna, ptasia wirtuozeria.
Ale właśnie stamtąd czerpią wzorce – i potrafią wyszczebiotać najsłodsze nuty. Mogą to robić całymi godzinami.

 

A może wypatrzą jakąś Wronę. Warto się przyjrzeć co ona robi. W końcu taka „wrona sroce spod ogona nie wypadła”. Jeżeli jednak nie ma to nic wspólnego z jakimś fajnym jedzonkiem, to może zwyczajnie… podokuczajMY jej! W końcu Wrony czasami próbują okraść nasze gniazda – zjeść jaja lub pisklęta. Rzadko im się to nie udaje, bo My, Sroki, „w kasze dmuchać sobie nie pozwolimy”. Nawet jeśli nie ma w pobliżu naszego partnera lub partnerki (chociaż to wielce nieprawdopodobne – bo my praktycznie wszystko robimy razem!), to zaczniemy tak krzyczeć, że za chwilę zlecą się wszyscy sąsiedzi. Razem „popędzimy Wronie kota” – i każdemu kto będzie nierozsądny na tyle, aby chcieć z nami zadrzeć lub nas skrzywdzić.

 

A skoro już o kocie mowa… Wrona, to właściwie żadne wyzwanie. Szczególnie, jak jest nas więcej. Ale kot!? To jest dopiero coś! W sam raz dla ptaków lubiących adrenalinę. Gdyby tak jeszcze pociągnąć kota za ogon – oczywiście w momencie gdy moja partnerka lub kumple „grają mu na nosie”… Co za emocje! A do tego wzrośnie mi status i uznanie wśród sąsiadów (i sąsiadek!). Żaden kot nam nie da rady! A co najważniejsze, koty
w przeciwieństwie do nas nie mają pojęcia o grze zespołowej.

 

Kota, Wronę, tudzież innych, warto czasami podręczyć choćby profilaktycznie. Jak się nauczą, to w przyszłości może wystarczy krzyknąć, aby nas nie zaczepiali. Ot, taki przydatny (z naszego punktu widzenia!) odruch Pawłowa.

 

I tak upływa Srokom życie w mieście. Mniej czasu muszą poświęcać na zdobywanie pożywienia, więc mają go więcej na rozrywki oraz życie towarzyskie. A w tej sferze się dzieje… Sroki to istoty społeczne. Znają swoich sąsiadów, rodzinę. Ich życie jest pełne mniej lub bardziej skomplikowanych rytuałów i kodów towarzyskich. Wciąż się ze sobą komunikują. Już ich kontrastowe, zdecydowane jak one same ubarwienie jest wyraźnym komunikatem. Do tego idą w ruch bardzo ekspresyjne ogony, potrząsanie skrzydłami, które można otworzyć na czerni, albo bieli no i ten głos(!) – z daleka słyszalny, charakterystyczny, ochrypły szelest.  

 

Para Srok jest jak para butów. Te ptaki praktycznie nie funkcjonują w pojedynkę. Często wiążą się na całe życie, ale rozwody w sroczych społecznościach nie należą do rzadkości. Jak zwykle praktyczne – kusi ich lepsze, bardziej zasobne terytorium lub silniejszy partner. Asertywne z natury Sroki, w związkach okazują się bardziej tradycyjne
– przynajmniej z naszego punktu widzenia. Samce mają nawet skłonności macho. Niektóre obsesyjnie pilnują wierności swoich partnerek. Jednocześnie, jak tylko nadarzy się okazja – chętnie z niej korzystają. Więcej – z wielkim zaangażowaniem pomagają swemu szczęściu. Trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Na przykład, sąsiad na chwilę odleci - bo za rogiem jakiś hałas i ciekawska Sroka musi! zobaczyć co się dzieje. Albo jest bardzo zajęty - znalazł sobie nową zabawkę i „główkuje” do czego ludziom potrzebne są takie, np. guziki. Albo… po prostu zasnął na chwilę. Wówczas, ten drugi, pod osłoną zieleni, ostatnie metry na pieszo(!) i oczywiście bez tych wszystkich skomplikowanych ptasich rytuałów – zmierza prosto do celu. Sekundy! Lepiej, żeby nikt nie widział
– bo awantura byłaby straszna.

 

I tak, gdy oni zdradzają, one też się najwyraźniej się nie nudzą. Za to gdy któreś z pary umiera, drugie będzie go szukało i tęskniło. Gdy ptak zginął na oczach swojego partnera – ten będzie próbował go podnieść, „obudzić”. Smutek i żałoba jednak nie mogą trwać wiecznie – the show must go on: czaka-czaka-cza

 

Biorąc pod uwagę powyższe oraz bardzo rozbudowane relacje obowiązujące w sroczej społeczności, może dziwić fakt, że małżeństwa współżyją niezwykle rzadko. W ciągu całego sezonu lęgowego zaledwie kilka razy – czasami zaledwie 3!

 

Srocze gniazdo – prawdziwa twierdza. Wysoko na drzewie lub gdzieś w gęstym krzewie
– a ostatnio nawet w porzuconych budynkach i stodołach. Dlaczego nie – skoro tam może być bezpieczniej i bez ryzyka deszczu. Solidne – z kolczastych patyków, gliny, korzeni. Wielka, zadaszona (chyba że dach już jest!), kulista konstrukcja, czasami z dwoma, dobrze zakamuflowanymi wejściami. Pracowicie budowane przez 2-3 tygodnie. Zaczynają bardzo wcześnie, już pod koniec zimy – jeszcze zanim inni zaczną poszukiwać domów
na nadchodzący sezon. Srocze gniazda to poszukiwana nieruchomość. Sowy, gołębie, mniejsze drapieżniki – chętnie z nich korzystają.

 

Ostatnio dużo się mówi o „złej naturze Srok” i znowu oficjalnie się ich nie lubi. Oskarża się je m.in. o to, że przez nie ubywa Wróbli w naszych miastach. Albo o to, że gdzie indziej rabują jaja i pisklęta tzw. ptaków łownych - i oto, np. myśliwym zostaje mniej Kuropatw do zabicia. A do listy zbrodni i występków trzeba jeszcze dodać wykradanie karmy miejskim kotom.

 

Czyżbyśmy znowu znaleźli kozła ofiarnego? W tym miejscu wypada przypomnieć: to my naprawiliśmy wszystkie elewacje (i dobrze!) pozbawiając Wróbli miejsc na gniazda
i „noclegownie” nie dając im nic w zamian (a to już źle!) – ani budek lęgowych,
ani specjalnych konstrukcji, które ptaki mogłyby zaadaptować. To my usuwamy zakrzewienia z miejskich parków i skwerów, gdzie Wróble sejmikują w ciągu dnia i mogą się schronić przed kotami. To my zamieniamy w naszych miastach kolejne tereny zielone w zielone pustynie. Zniknęły wszystkie zioła, kępy zarośli i wysokich traw, których nasionami karmiły się Wróble. Zamiast tego, pośród kilometrów polbruku, posadziliśmy tuje lub inne bezużyteczne, za to pracochłonne rośliny. Wreszcie niektórzy z nas wciąż polują na Kuropatwy (i nie tylko), ignorując fakt, że ich liczebność od lat stale się zmniejsza - i to w bardzo szybkim tempie.

 

Nie obwiniajmy Srok (ani nikogo innego) za nasze błędy i krótkowzroczność.
Nie odwracajmy kota ogonem – zostawmy to Srokom! Tak samo jak zdecydowane, czarno-białe widzenie świata.

Autor: Jacek Karczewski

Źródło: Ptaki Polskie

Powiązane artykuły

Przetarg na organizację wycieczek podczas Zlotu Ptaków Polskich.

Przetarg na organizację wycieczek podczas Zlotu Ptaków Polskich.

22 maj 2014

Goniądz: Usługa w zakresie organizacji wycieczek na Zlocie Ptaków Polskich Numer ogłoszenia: 173950 - 2014; data zamieszczenia: 22.05.2014

WIĘCEJ >
Słowiński Park  Narodowy

Słowiński Park Narodowy

01 październik 2010

Został utworzony w 1967r. celem zachowania przede wszystkim wydmowego pasa mierzei z unikatowymi w Europie wydmami ruchomymi, a także systemu jezior przymorskich, bagien, torfowisk, łąk, nadmorskich borów i lasów.

WIĘCEJ >
Zapytanie ofertowe nr pTAK!3/02/03/2015

Zapytanie ofertowe nr pTAK!3/02/03/2015

30 marzec 2015

dotyczy: usługi produkcji tablic, montażu i demontażu wystawy oraz organizacji technicznej wernisażu

WIĘCEJ >