Aktualności

Nie porywaj dziecka!

Wciąż można spotkać podloty - choćby wydawały się samotne - nie ruszamy ich! Najpewniej są pod czujnym okiem rodziców!

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane...

Nawet w przypływie dobrego serca - nie porywaj dziecka!!! Ptasiego dziecka! Bo nieopatrznie możesz je pozbawić dzieciństwa. I szans na normalne życie na wolności...Tak nieszczęśliwie kończy mnóstwo podlotów każdego roku, a człowiek...cóż, ma mylne poczucie dobrze spełnionego obowiązku!

Podloty wciąż można spotkać.  I choćby wydawały się samotne i bezradne, pozostwione na pastwę bezlitosnej natury - zaufajmy przyrodzie i nie ruszamy ich! Najpewniej są pod czujnym okiem rodziców! Rodziców, którzy przyspasabiają ich do samodzielnego życia. Uczą ich poruszania się po ziemi, zdobywania pokarmu, reagowania na niebezpieczeństwa. Żaden człowiek nie zastąpi młodemu ptakowi jego ptasiego rodzica!

Zachowujmy jednak czujność. Jeśli znajdziemy młodego ptaka w niebezpiecznym miejscu, np. na jezdni, czy w miejscu gdzie biegają psy - możemy go przenieść w sąsiadujące zarośla lub posadzić na gałęzi. Ptaki będą się nawoływały i rodzice odnajdą malucha.

Poranione ptaki ze złamanym skrzydłem – koniecznie odwozimy do ptasiego azylu (adresy dostępne są w Internecie).

Młode ptaki nie w pełni opierzone – najlepiej poszukać najbliższe gniazdo i usadowić w nim malucha. A w razie niepewności – dzwonić do ptasiego azylu lub pisać do nas. Najlepiej dołączając zdjęcie ptaka.

Jerzyki - panuje mylne przeświadczenie, że znalezionego na ziemi jerzyka należy podrzucić do góry i wóczas odfrunie. Nie róbcie tego! Ptak najpewniej jest osłabiony, może spaść i roztrzaskać się na kwaśne jabłko...W zamian, unieście go wysoko na otwartej dłoni, umieśćcie na pionowej ścianie chropowatego budynku, asekurując oczywiście - jeśli będzie na siłach, odleci ku wolności. Jeśli nie - dzwońcie do ptasiego azylu, piszcie do nas.

Pamiętajmy - zabieranie ze środowiska naturalnego zdrowych, sprawnych dzikich ptaków jest prawnie zabronione.

 

Autor: Magdalena Puczko