Bioróżnorodność

Wypalanie traw

Katastrofa ekologiczna według definicji encyklopedycznej to nagła zmiana środowiska przyrodniczego uniemożliwiająca przetrwanie gatunku lub danej populacji. Może być ona naturalna bądź wywołana działaniem człowieka. Może mieć zasięg globaln

Jak łatwo się domyślić, bliższą nam i niestety dość częstą katastrofą ekologiczną, pojawiającą się regularnie na wiosnę w naszym kraju, jest wypalanie traw. Chcemy wraz z Wami przyjrzeć się temu zjawisku, prześledzić przyczyny i skutki. A są to skutki poważne, niebezpieczne i jak przystało na katastrofę ekologiczną - często nieodwracalne.

 

W kulturze rolnej wypalanie traw, chwastów i pozostałości po zbiorach jest głęboko zakorzenioną i tradycyjną już metodą. Według tejże tradycji użyźnia się glebę, niszczy chwasty no i oszczędza czas. Przekonanie to bierze się zapewne z dawnych, zamierzchłych czasów, kiedy to taki sposób użytkowania rolniczego nazywany był żarowym. I choć rolnictwo żarowe odeszło w niepamięć - jako mało efektywne i w ostatecznym rozrachunku szkodliwe - to samo wykorzystywanie ognia pozostało.

 

Nadal za teoretycznie pozytywny aspekt wypalania traw uznaje się usunięcie nie tylko suchych roślin, ale przede wszystkim nasion chwastów. W rzeczywistości to się jednak nie dzieje. Chwasty, jako rośliny pierwszego stadium sukcesji, od wieków spierają się z ogniem i, jakie nasze starania by nie były, po prostu radzą sobie z nim znakomicie. Po przejściu ognia zostaje spory zapas nasion chwastów w glebie, a gdy spłonie konkurencja to właśnie one obejmują panowanie.

 

Kolejnym rolniczym mitem jest przekonanie, iż popiół uszlachetnia glebę. Jest tu jednak jedno ale…. Po pożarze wyparowuje większość związków azotu znajdujących się w górnej warstwie gleby. A bogaty w fosforany i związki potasu popiół często jest najzwyczajniej w świecie rozwiewany i zmywany do zbiorników wodnych – pozostawiając glebę nie tylko wypaloną, ale i wyjałowioną.

 

Całe szczęście podpalanie traw przez rolników to już dzisiaj margines. Obecnie można za to stracić dopłaty rolnicze - bo według prawa unijnego wypalanie traw stoi w sprzeczności z dobrą praktyką rolną. Jednak nie tylko rolnicy interesują się wypalaniem. Problem płonących traw to również doskonałe odzwierciedlenie ludzkiej głupoty i braku wyobraźni wśród najczęściej znudzonych lub szukających wrażeń osób. Prześledźmy kolejność zdarzeń, które mogą nastąpić po jednej „niewinnej zapałce”…

 

Choć na początku płomień jest mały, bardzo szybko może wymknąć się spod kontroli. Czasem pędzi z prędkością biegnącego człowieka. Wtedy na powierzchni gleby, w roślinności ginie całe życie - począwszy od owadów, pajęczaków, ślimaków, a skończywszy na płazach, gadach i ssakach. Ogień nie oszczędza biedronek, pająków, myszy, młodych zajęcy, ropuch, żab i jeży. Wszystkie te zwierzęta po prostu za wolno lub zbyt późno zaczynają uciekać – nie mają szans z ogromem i potęgą ognia.

 

Zniszczeniu ulegają również rośliny - wszystkie stożki wzrostu, zielone części i odsłonięte pędy (w tym pnie i pędy krzewów). Jeśli jakimś cudem nie zostaną zniszczone, to stopień ich uszkodzeń będzie tak duży, iż rośliny nie będą już w stanie funkcjonować normalnie.

 

Jednak największe zniszczenie ogień, a właściwie wysoka temperatura, powoduje w glebie. Jej górna warstwa jest pełna życia - czasem masa wszystkich żywych organizmów żyjących w niej na jednym hektarze przekracza tonę. W wysokiej temperaturze to bogactwo ginie w ciągu zaledwie kilku sekund. A wraz z nim zanika gleba jako taka - bo bez organizmów żywych gleba przestaje być żyzna, przestaje być tak naprawdę glebą.

 

Pożar niszczy wszystko. Znikają budowane mozolnie nitki połączeń pokarmowych. Znikają rośliny, roślinożercy i drapieżcy. Znika gleba. To, co przyrodzie udało się zbudować  przez lata (czasem, gdy teren był szczególnie jałowy - przez dziesięciolecia), znika w oka mgnieniu. Choć przyroda ma ogromne zdolności regeneracji, to proces taki będzie tu trwał. Dużo czasu zajmie, zanim na nowo odtworzy się gleba, którą będą mogły zasiedlić bardziej wymagające gatunki roślin. Czas potrzebny jest również, aby powróciły pajęczaki, owady i inne stworzenia dawniej tu żyjące - w większości są to organizmy o niezbyt sprawnej lokomocji, co skutecznie ogranicza ich powrót. Być może po kilku latach pojawią się pierwsze krzewy i młode drzewa…

 

Bez względu czy podpalaczami powoduje nuda, głupota, brak wyobraźni czy też niewiedza, wypalanie traw to niszczenie całego małego ekosystemu - to katastrofa ekologiczna. Dla nas być może tylko w bardzo niewielkiej skali, ale dla owadów, ropuch i jeży - to katastrofa w pełnym znaczeniu tego słowa.

 

Na szczęście wypalanie traw to według kodeksu karnego „bezpośrednie powodowanie zagrożenia pożarowego”. Jako takie jest przestępstwem! Służby porządkowe reagują na nie szybko i sprawnie. A podpalacza czeka wysoka grzywna bądź mandat.

 

Nie wahajmy się więc - reagujmy, gdy tylko spostrzeżemy pierwsze płonące trawy! Dzwońmy pod 112, na straż pożarną, policję bądź straż miejską. Jeden telefon może ocalić nie tylko przyrodę, ale i nasze domy i całe gospodarstwa…

Autor: Marcin Siuchno

Źródło: Fot. Emilia Sokołowska

Powiązane artykuły

Uwaga! Podloty!

Uwaga! Podloty!

08 czerwiec 2012

Idąc do pracy lub szkoły znalazłeś/-aś młodego ptaka, który "nie umie latać"?

WIĘCEJ >
Przetarg na usługę cateringową podczas Zlotu Ptaków Polskich

Przetarg na usługę cateringową podczas Zlotu Ptaków Polskich

04 czerwiec 2014

Goniądz: Usługa w zakresie zapewnienia cateringu na zlot Ptaków Polskich w roku 2014 Numer ogłoszenia: 187524 - 2014; data zamieszczenia: 03.06.2014

WIĘCEJ >
URSZULA

URSZULA

09 październik 2015

Nie będzie ptaków, nie będzie śpiewania!

WIĘCEJ >