Aktualności

Jednodniowa Czajka, fot. Mateusz Matysiak

Mały Cud na Wielką Noc!

Już są! Podbiegają i przystają. Podbiegają i przystają… Polują na dżdżownice, pędraki i inne robaki ukrywające się w glebie. Gdyby nie to, nawet byśmy ich nie zauważyli. Czajki! 

Czajki są jak medale

- z każdej strony inne. Z daleka czarno-białe, z bliska butelkowozielone. Mienią się purpurami i złotem. Samczyki w lotach tokowych kręcą śruby i beczki. Wznoszą się pionowo, potem pikują w dół, koziołkują i wibrują. Pierwszej wody akrobaci!  Zawodzą przy tym, jakby ktoś im serce złamał. Tak samo w dzień, jak i w nocy, bo Czajki świetnie widzą w ciemnościach i ani dżdżownice, ani lisy nie mają szans. Z bliska, bez względu na płeć, czarują swoimi wielkimi oczami i zawadiackim, targanym na wietrze czubkiem. Na ziemi poruszają się, jakby tańczyły. W powietrzu mistrzowie latania synchronicznego. W kontraście z niebem całe stado pulsuje niczym światło. Jakimś cudem staje się niewidoczne, żeby za chwilę rozbłysnąć srebrzystą bielą albo czarno-białym wzorem. 
 

Ptak odnowy

Zwiastuny wiosny i nadziei. Gdy inni ciągle w Afryce, Hiszpanii albo Anglii, gdy dookoła jeszcze płaty śniegu (który jeszcze nie tak dawno był na przedwiośniu powszechnym widokiem), niektóre Czajki już siedzą na swoich pięknie niewidocznych jajach w tak samo niewidocznych gniazdach. W suchych miejscach będzie to zaledwie dołek w ziemi. Tam, gdzie jest mokro albo występuje ryzyko podtopienia, budują z suchych pędów i traw solidne, wysokie nawet na ponad dwadzieścia centymetrów kopczyki. Co ciekawe, pomimo swoich ozdób i kontrastowych barw, wysiadujące czajki świetnie się kamuflują. Zdradzić je może tylko ruch. 
 

Lepszy tata, niż mąż

Co bardziej przedsiębiorcze i doświadczone samczyki zakładają gniazda z dwiema, a nawet trzema samiczkami. Ta pierwsza nie bez protestów przyjmuje swój nowy status. W końcu jednak ustępuje. Odbije to sobie, spotykając się na boku z sąsiadem albo nawet jakimś przelotnym kawalerem. Poza tym musi myśleć praktycznie: jej ambitny partner będzie teraz ze zdwojoną czujnością patrolować teren i ostrzegać przed zagrożeniem. To się opłaca. Może nawet zastąpi ją na chwilę w wysiadywaniu i pomoże wychować pisklęta. A że poświeci jej najwyżej połowę tego czasu, który mógłby, gdyby nie ta druga - no trudno...

Obecność trzeciej zwykle oznacza, że on już w ogóle nie będzie angażować się przy żadnym z gniazd. Gdyby jednak coś się stało którejś z samiczek albo gdyby z jakiegoś powodu jedna z nich porzuciła lęg, on najczęściej dosiedzi jaja i zaopiekuje się młodymi. Te, zachęcane przez matkę lub ojca, odzywają się ze skorupek na dwa, a nawet cztery dni przed wykluciem. Przede wszystkim reagują na ostrzegający lub uspakajający głos swoich bardzo troskliwych rodziców, którzy już na tym etapie budują więź z pisklętami. 
 

Kiwita

Czajkę na łące rozpoznamy, nawet nie wiedząc, jak ona dokładnie wygląda. To ten najbardziej zajęty i zabiegany ptak. Czujna i odważna. Gdy dostrzeże wroga, zamiast uciekać, zrobi mu awanturę. Najchętniej zespołowo, bo Czajki lubią działać w grupie. Nic dziwnego, że po sąsiedzku z nimi lubią zakładać gniazda dużo bardziej nieśmiałe kszyki, krwawodzioby, pliszki żółte czy niektóre kaczki. 

Niewielki, skromny ptak o wielkiej mocy i charyzmie. Widok czajki po prostu uskrzydla - i każe wierzyć, że spotka nas coś dobrego. A może właśnie spotkało… Kiedyś nazywaliśmy ją między innymi kiwitą i kiwutką. Od tego, jak lata, czy od tego, jak się odzywa?... Prawdopodobnie to drugie, bo Estończycy wciąż nazywają Czajkę kiivitaja, Łotysze kīvīte, Holendrzy kievit, Niemcy Kiebitz, a Anglicy Peewit (czytaj piłit, to obok Lapwing). We fryzyjskim czajka to ljip, po węgiersku bíbic, a po czesku… čejka chocholatá. 
 

A Wy kiedy ostatnio widzieliście Czajkę?

Jeszcze niedawno Czajka była na każdej łące, każdy ją znał i każdy ją widywał. Pamiętam jak wiosną odprowadzały mnie do szkoły, dokazując wysoko nad głową. Nasze praprabaki całymi koszami zbierały ich jaja. (Nie żebym to pochwalał, ale pokazuje jak dużo ich było!) Dzisiaj Czajki są coraz bardziej nieobecne. To jedne z naszych najszybciej ginących ptaków. W ciągu ostatnich trzech dekad w Polsce, tak jak w całej Europie, ich liczebność spadła o ponad 60 procent. Z wielu rejonów zniknęły już całkowicie. U nas swoje gniazda zakłada najprawdopodobniej już mniej niż 70 tysięcy par, z ciągłą, stromą tendencją spadkową. Kiedyś ozdoba wilgotnych łąk i pastwisk, Czajka stała się symbolem półmartwych krajobrazów, które po sobie zostawiamy.

Ten sam los spotkał m.in. Skowronki, Kuropatwy, czy Kuliki, które wkrótce w ogóle możemy stracić. Ptaki krajobrazu rolniczego giną dzisiaj najszybciej. Ale kiedy pomyślimy, na co je narażamy, to musimy uznać za prawdziwy cud, to, że jeszcze tu i ówdzie śpiewa nam jakiś Skowronek nad głową. 
 

I co dalej?

Przyszła kolejna wiosna, ale inna niż poprzednie. Jeszcze bardziej sucha i bardziej milcząca. W naszym krajobrazie jeszcze mniej miedz, przydroży, zagajników, śródpolnych oczek wodnych, strumieni i wiosennych rozlewiska. Mniej ziół, kwiatów, motyli, pszczół, zajęcy, skowronków, przepiórek, czajek… Jeszcze mniej życia.
Od nas zależy jaka będzie następna wiosna. Podzielmy się naszą planetą, zanim zostaniemy na niej sami.  


Więcej o Czajkach i nie tylko możemy przeczytać w książce „Jej Wysokość Gęś”, którą napisał autor tego tekstu, Jacek Karczewski. Kupicie ją w naszym Sklepie na pTAK! 
Autorem zdjęcia jednodniowej Czajki jest Mateusz Matysiak.

Autor: Jacek Karczewski

Źródło: Jej Wysokość Gęś